czwartek, 24 października 2013

(Nie)samodzielne zasypianie

W kwestii spania i zasypiania dzieci najgorzej sprawa potoczyła się w przypadku Borysa. Już pisałam o jego nocnych eskapadach do naszego łóżka, ale niestety to nie jedyny problem. Drugą sprawą, którą zawaliliśmy od początku jest zasypianie a właściwie usypianie. Kiedy synek był malutki faktycznie zasypiał sam w łóżeczku lub wózku, ale z biegiem czasu to się zmieniło, a ja nie zrobiłam nic, żeby temu zapobiec. W pewnym momencie, około 8-9 miesiąca życia Borys nie chciał zostawać sam w łóżeczku więc usypialiśmy go, czyli po prostu byliśmy koło łóżeczka, czasem go głaskałam a czasem trzymałam za rączkę. Ponieważ trwało to chwilę, nie stanowiło dla nas problemu, ale ten problem urósł w momencie gdy to zasypianie zaczęło trwać dłużej. Około 2 urodzin potrafiliśmy spędzać przy jego łóżku ponad godzinę wieczorem, zanim syn się wyciszył i zasnął. Nie kładłam go spać w dzień i to rzeczywiście przyniosło efekty, ale na krótką metę, bo niedługo potem zaczął chodzić do przedszkola, a tam w czasie odpoczynku usypiał i wieczorem historia się powtarzała. Nie odpuszczaliśmy jednak jednego - stałej pory chodzenia spać, tzn. kąpiel, kolacja, mycie zębów i łóżko - taka kolejność obowiązuje do dziś i niestety do dziś nadal syna usypiamy. Trwa to znacznie krócej - około 20 minut włączając opowiedzenie bajki, ponieważ w tym momencie syn już w przedszkolu nie śpi. Uważam jednak, że popełniliśmy błąd ucząc go od małego zasypiania w naszym towarzystwie. Oczywiście później próbowaliśmy kilka razy zostawiać go samego, ale wiązało się to krzykiem, płaczem, uciekanie z łóżka i po kilku próbach zrezygnowaliśmy... No cóż, chyba nie jesteśmy zbyt wytrwali, a szczególnie mój mąż nie lubi dzieci w ten sposób "stresować". Nie popełniłam podobnego błędu z Kalinką i mam zamiar nie popełnić z Sonią - one obie usypiają same odłożone do łóżeczka - nigdy nie zostawałam z nimi w pokoju - wystarczył buziak na dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.