niedziela, 10 listopada 2013

Borys - Słodki Potworek nr 1

Kilka słów o moim potworze pierworodnym, który otrzymał imię Borys. Imię się przyjęło, ale lekko nie było. Szczególnie babcie nie były zachwycone. Z jednej strony usłyszałam, że babcia będzie wołała Rysiu a z drugiej, że nie ma przecież świętego Borysa. Na szczęście jeszcze nieco asertywności w nas - rodzicach zostało i uparliśmy się, że będzie Borys i basta. Nawet udało się świętego znaleźć (w Bułgarii, ale jest). Synek urodził się z wagą słuszną - 3700 g, szybko wróciliśmy do domku i przyjmowaliśmy zachwyty i prezenty i dobre rady (te ostatnie z należną pokorą).

 W styczniu skończy 4 lata i jest kochanym słodkim potworem. Oczywiście ma swoje małe wady. No dobra, może nie takie małe, ale i tak jest kochany. uwielbia samochody ( w każdej postaci), bajki (ostatnio na topie są Krudowie) i wszelkiego rodzaju słodycze (z czym mało skutecznie walczę...). Nienawidzę, kiedy krzyczy i jęczy a zdarza mu się to niezmiernie często - nie wiem, jak z tym walczyć i jak reagować. Ale jednocześnie bardzo jest wrażliwy i z kolei krzyk na niego nie daje żadnego rezultatu. Co innego rozmowa - to działa jak najbardziej, ale oczywiście ja czasem o tym zapominam i się zapominam, co skutkuje jeszcze większym rykiem. W każdym razie jest najwspanialszym gościem na świecie :)

1 komentarz:

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.