wtorek, 19 listopada 2013

Coś dla mamy - serum kawowe antycellulitowe

Z serii coś dla mamy, dzisiaj nie będzie smoothie (ostatnio powtarza się ciągle ten sam - szpinakowy). Ale będzie coś dla ciała. Jak większość kobiet zmagam się z przekleństwem cellulitu - czasem z lepszym a czasem gorszym skutkiem. Już dawno odkryłam sposób, który pomaga (no nie zwalcza całkowicie) i to bardzo w walce z tą paskudą. Mowa tu o słynnym serum na bazie kawy. Słynnym, bo to serum szeroko sławione zarówno przy porannej kawie jak i na przeróżnych forach o zdrowiu - modzie - urodzie.

 Jednak i ja pozachwalam jego właściwości, tym bardziej, że przepisy na ten specyfik różnią się często między sobą. Moje serum przygotowuje się własnoręcznie w przeciągu 3 minut - jest gotowe od razu i jego skutki też są widoczne bardzo szybko. Krótko i na temat: dwie łyżki kawy mielonej zalewamy niewielką ilością wrzątku (tak aby powstała bardzo gęsta papka) dodajemy troszkę oliwy z oliwek lub jakiego innego oleju (np. arganowy, kokosowy, z pestek wionogron) i to w zasadzie wszystko. Można do tej papki dodać odrobinę cynamonu lub soku z cytryny. Czasem, kiedy mieszkam po prostu zalaną kawę z żelem pod prysznic i to jest taki mega szybki sposób.

Moja walka z cellulitem ciągle trwa, ale mam nadzieję, że w końcu ogłoszę wygraną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.