poniedziałek, 25 listopada 2013

Dzień pluszowego misia - tulimy się :)

Dzisiaj dzień pluszowego misiaka :) U nas maskotki zdecydowanie nie są ulubionymi zabawkami, ale czasem faktycznie dzieci lubią się poprzytulać. Większość maskotek leży schowana w wielkim worze na strychu. Ale kilka ulubionych cały czas zajmuje stałe miejsce w ich pokojach. Największy miś w domu to Kubuś Puchatek odziedziczony po mamie (czyli po mnie). Dostałam go od swojego chłopaka (który później został moim mężem) na Mikołaja. Byłam wtedy na studiach, a Puchatek przyjechał do mnie na przednim siedzeniu starej Skody 120. Dwa misiaki to prezenty dla Boryska od mojej siostry, która bardzo lubiła uszczęśliwiać moje potwory. Ostatni, to prezent z okazji chrzcin Borysa od mojej przyjaciółki. Hmm, wygląda na to, że wszystkie misie są własnością Borysa. Na szczęście w praktyce przytulają się do nich wszyscy. Czasem nawet ja (kiedy nikt nie widzi).

6 komentarzy:

  1. witam serdecznie:):) rozwijam ciekawy projekt blogowy skierowany dla Mam udomowionych i uduchowionych:) zapraszam do siebie i przekazuję ciepłe i serdeczne pozdrowienia "Słodkim Potworom":):) http://www.alelarmo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas tak samo. Prawie wszystkie misie schowałam,bo zbierał się tylko na nich kurz ;) Przegapiłam jednak dzień pluszowego misia. Całe szczęście Kacperek i Filip nic o nim nie wiedzieli;)
    http://wspolczesnamama.pl/dzieci-nie-ryby-swoj-glos-maja/

    OdpowiedzUsuń
  3. My rownież mamy kilka misiow po mnie:) jeden- tez wlasnie kubuś ma jakies 17 lat....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki sentyment do niego czuję, mam jeszcze psiaka też od męża :)

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.