niedziela, 17 listopada 2013

Niedzielnie chorobowo

Zrobiło się u nas w domu chorobowo. Kalina pokasłuje, Sonia pokasłuje i maruda taka - nie wiem czy zęby idą czy co (?), Borys nie pokasłuje - ba nawet kataru nie ma, ale w piątek wieczorem dostał gorączkę a dzisiaj popatrzyłam mu w gardło, a tam czerwono i jeszcze jakieś białe kropki ?!? Czyli pełna masakra. Co gorsze dzieci teoretycznie chore, ale ruchliwe i energiczne chyba jeszcze bardziej niż zwykle. Jakoś tą energię musieliśmy rozładować. Aż się chciało dzisiaj wyjść na zewnątrz, na jakiś spacer, nawet były plany odwiedzin u znajomych w Krakowie, ale cóż...trzeba sobie jakoś radzić.

Do południa minęło nam leniwie, poszły w ruch bajeczki, książeczki, w sumie nawet nie obejrzeliśmy się jak trzeba było szykować rosołek, a potem dziewczynki miały krótką drzemkę, ja zarobiłam ciasto na pizzę a potem zaczęliśmy z Boryskiem zabawy papierem i nożyczkami. W międzyczasie mąż zrobił dostawę w postaci papieru kolorowego i tworzyliśmy.

 Było jeszcze playdooh i odwiedziny cioci, a wieczorem zajrzeliśmy do babci i dziadka. Szybko robiłam kolacyjkę, kąpanie i spanie - chwilę z tym ostatnim zeszło, bo panna Sonia postanowiła nie usypiać tak jak zwykle (czyli szybciutko w swoim łóżeczku) tylko u mamy na rączkach (obstawiam ząbki). Teraz na szczęście relax, piwko i serial w tv :) A to próbka naszej radosnej twórczości :D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.