piątek, 29 listopada 2013

(Nie)winne klapsy i poczucie winy

Jestem przeciwna biciu dzieci, nawet klapsom. Ale nie będę kłamać - zdarza mi się i zdarzało. Zawsze mam wyrzuty sumienia, które jakoś tam próbuję tłumaczyć swoim zdenerwowaniem i tym, że dana ofiara doprowadziła mnie do ostateczności. Ale te tłumaczenia nie zagłuszają moich wyrzutów sumienia. Sytuacja robi się dla mnie cięższa, kiedy spojrzą na mnie pełne żalu i zaczynające już wilgotnieć smutne oczy (nie, nie biję dzieci pasem ani kablem - jeżeli już to zwykły lekki klaps na pupę). To już jest dla mnie za wiele i zazwyczaj wtedy mięknę i po prostu przepraszam i przytulam. Przynajmniej potrafię się przyznać do błędu... I za każdym razem obiecuję sobie, że to był ostatni raz. Myślę, że kiedyś to naprawdę będzie ostatni raz - właściwie mam nadzieję, że więcej się to już nie powtórzy, bo wiem, że można inaczej rozwiązać każdy problem. Na moje dzieci klapsy nie działają, więc nie wiem właściwie dlaczego rzadko bo rzadko, ale jednak się zdarzają. Muszę sobie wbić chyba do głowy - TO NIE DZIAŁA.  Tłumaczę dzieciom, że nie wolno nikogo bić, więc sama muszę być dla nich wzorem. Kiedyś miałam taką sytuację: Kalinka dostała po rączkach (nie pamiętam za co) a za jakiś czas, próbowała rozwalić domek z lego który budował Borys. I co? Dostała od niego po łapkach. I skoro ja zareagowałam w takiej sytuacji, tłumaczeniem, że bić nie można, to jakim przykładem sama jestem? Nasze dzieci uczą się od nas wszystkiego - dobrych i złych zachowań. Uświadamiam to sobie z każdym dniem coraz lepiej. Więc dlaczego nadal zdarza się, że na ich oczach uzewnętrzniam swoje złe zachowania? Na to pytanie sama sobie nie potrafię odpowiedzieć, wszyscy jesteśmy ludźmi i nie jesteśmy nieomylni a małe potwory potrafią nas wyprowadzić z równowagi, ale na przemoc nie ma żadnego wytłumaczenia - to pewne.



4 komentarze:

  1. z klapsami to już chyba tak jest, później dręczą wyrzuty sumienia, Pozdrawiamy
    www.kacikkuby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana- nie jestes sama. Jesteśmy tylko ludżmi i popełniamy bledy. Najważniejsze to to,że wiesz jaki bład popełniasz i pracujesz nad tym. Z lepszymi lub gorszymi efektami ale pracujesz. U mnie rowniez zdarzało się kilka razy skalpsowanie...Pamietam,że młody za cholerę nie chciał odejsc od kuchenki gazowej na której była gorąca zupa. Patrzał na mnie z usmieszkiem i specjalnie dotykał..nie wytrzymałam i klap wylądował. Ale....sygnałem stało się dla mnie to,że ja jemu klapa w tyłek a on mi w ryj!!! Agresja budzi agresje- to prawda. Dziecko myśli: ty mnie bijesz, ja ciebie tez moge. I to był ostatni raz. Teraz biorę za fraki jak cos i sadzam na ''karze'', ewentualnie szlaban (wyłączam bajkę, zabieram słodycz lub ulubiona zabawkę). Nigdy nie bije bo to odnosi odwrotne skutki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie. Wszyscy jesteśmy ludźmi i tracimy czasem cierpliwość. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.