poniedziałek, 4 listopada 2013

Wakacje z dziećmi

Da się. Uwielbiam oczekiwanie, planowanie wakacji, ale odkąd jestem mamą stały się one nie lada wyzwaniem. Właściwie jeździmy gdzieś co roku - bliżej lub dalej, ale wakacje mamy zaliczone. Do tej pory z nostalgią wspominam nasze beztroskie wakacje we dwójkę w Chorwacji... Wróciliśmy tam potem z dziećmi - Borysem i Kalinką, chociaż można powiedzieć, że trójką, bo Sonia była już w brzuchu. No cóż - oba wyjazdy znacznie się różniły. Ale nie znaczy to wcale, że ten drugi nie był udany. Może nie zwiedzaliśmy za wiele i odpoczynek był raczej czynny, ale przede wszystkim spędziliśmy ze sobą czas i cieszyliśmy się nim. Myślę, że ważne jest odpowiednie nastawienie i przygotowanie się do takiego wyjazdu. W ten sposób unikniemy rozczarowań i przykrych niespodzianek, za to spokojnie będziemy się cieszyć ze wspólnie spędzonego czasu.
 Może się mylę, ale dla mnie zwiedzanie z małymi dziećmi to totalna pomyłka. Wpadliśmy na taki niezbyt mądry pomysł raz czy dwa razy i obiecaliśmy sobie, że nigdy więcej. Przede wszystkim dzieciaki się nudzą, po jakimś czasie zaczynają wariować i szukać wrażeń, a w konsekwencji ani one nie mają frajdy ani my bo cały czas trzeba gdzieś za nimi chodzić i ich pilnować. Na dodatek tracimy przy tym wiele nerwów - a o te jak wiadomo trzeba dbać. O ile przyjemniej byłoby spędzić taki czas w zoo, na placu zabaw, na basenie - gdzieś gdzie wszyscy mieliby dobrą zabawę.
Po drugie na wyjazd z dzieckiem trzeba wybrać miejsce gdzie są atrakcje zarówno w czasie ładnej i brzydkiej pogody - wiadomo, że tutaj możemy tylko zgadywać, szczególnie jeśli jest to krajowy wyjazd, ale również w ciepłych krajach mogą zdarzyć się niespodzianki. Warto sprawdzić, na wszelki wypadek, jakie w okolicy są miejsca przyjazne dla maluchów. Nie będziemy przecież w niepogodę siedzieć z dziećmi na kwaterze i się nudzić.
Ważną rzeczą jest zadbanie o apteczkę - leki nie zajmują wiele miejsca, a mogą zapewnić nam komfort psychiczny i pomóc w pierwszej potrzebie. To co znajduje się zawsze w mojej paczce z lekami to: plastry, coś na gorączkę i ból, coś na biegunkę, coś na kaszel, coś na uczulenie i ugryzienia. Poza tym leki, które dzieci przyjmują na bieżąco - u mojego syna są to leki przeciwalergiczne a u Sonii leki związane z jej chorobą nerek. Zabieram też zawsze inhalator, bo Borys przez swoją alergię ma czasem skurcze oskrzeli, które załatwiam właśnie nebulizacją.
Standardowe wyposażenie, ale o nim wspomnę: wózek, łóżeczko turystyczne (o ile nie jest zagwarantowane na kwaterze), materace i kółka do wody (na pewno nie obędzie się od nowych wyproszonych na plaży), ręczniki i kocyki.
Ubrania - lekkie plus kilka sztuk cieplejszych (długie spodnie i ze dwie bluzy). Buty to lekkie sandałki a do tego obuwie sportowe. Kosmetyki - standardowo te, które zwykle używamy plus kremy z wysokimi filtrami. Kilka sztuk zabawek, którymi dzieci lubią się bawić.
I w drogę. Osobiście jestem zwolenniczką jazdy z dziećmi w nocy - tak aby zajechać na miejsce na rano. To bardzo dla nas wygodne, bo dzieci praktycznie całą drogę śpią, nie nudzą się, nie kręcą, nie odczuwają więc też wielkiego dyskomfortu. Myślę, że warto jednak mieć na drogę jakieś formy zapełnienia czasu (jeśli jednak dziecko nie chce spać lub zdecydujemy się na jazdę w dzień) - bajki na przenośnym dvd, gry, nagrane piosenki, książeczki, kilka nowych zabawek - nawet tych najtańszych, ale to zawsze nowość i na jakiś czas zajmie delikwenta. Dodatkowo jakieś przegryzki, napoje, smaczne kąski :).
 A na urlopie pozostaje tylko dobra zabawa i duuuużo cierpliwości dla małych potworków. My mamy w planach w przyszłym roku urlop z przyczepą kempingową - już się cieszę (i boję).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.