poniedziałek, 30 grudnia 2013

Celebrowanie ciąży

Kiedy widzę kobietę w ciąży to dziękuję Bogu, że ten okres mam już za sobą. Mówi się, że ciąża to najpiękniejszy okres w życiu kobiety. No cóż, nie wiem, może niektóre kobiety tak rzeczywiście uważają - te które mają jedno dziecko, nie rzygały przez pierwsze trzy miesiące albo i dłużej, potem nie miały nastrojów z piekła rodem, te którym urósł tylko brzuch i tylko do tego stopnia, że nie zasłaniał palców u stóp. I te, którym stopy nie spuchły, zgaga nie dokuczała, kręgosłup nie wysiadł i nie musiały leżeć pół ciąży, bo ciąża zagrożona (tu nie dość że strach o dziecko to jeszcze liczenie much na suficie z nudów).
Niby ciąża nie choroba, ale ze sportami trzeba uważać, jeść tylko zdrowe i pełnowartościowe posiłki (taki McDonalds odpada w przedbiegach), słodkie niewskazane no i absolutnie nie jeść za dwoje tylko racjonalnie. Dobrze się mówi, ale kiedy włącza się wilczy apetyt i do tego zachcianki, te wszystkie zalecenia zalegają gdzieś na dnie naszego mózgu a ciężarna wpierdziela ptasie mleczko, zagryzając hamburgerem i popijając to wszystko pepsi. Wszystkie zalecenia nieważne, liczy się tylko spełnienie żądzy.
Skoro o żądzach mowa, to z tym też różnie bywa - albo apetyt nadmierny albo nie, ale na pewno nie współmierny z możliwościami, które delikatnie mówiąc, są ograniczone. Więc albo dajemy sobie czas na celebrowanie swojej ciężarności albo oddajemy się nie do końca dzikiej namiętności.
Mówi się, że każda ciąża inna - ja byłam trzykrotnie w tym "błogosławionym" stanie i za każdym razem objawy były podobne.Nie mogę narzekać - wymiotów zero, zgaga ze dwa razy, zachcianki ograniczone, kręgosłup tylko lekko pobolewał, stopy puchły tylko przy Kalince. Poza tym, że miałam napady lekkiej histerii, brzuch rósł do monstrualnych rozmiarów (i nie tylko brzuch) a w nocy pęcherz budził mnie co godzinę, to wszystko było ok. Nastrój miałam generalnie dobry i chociaż w dwóch przypadkach w brzuchu była dziewczynka, to przy każdej ciąży dostawałam same komplementy.
Żeby było uczciwie ciąża ma też swoje dobre strony. Pierwszy ruch dziecka. I każdy kolejny. Można położyć sobie talerz z kolacją na brzuchu. Albo kubek. Można powiedzieć, że ciężarnej się nie odmawia, bo inaczej Cię myszy zjedzą i naprawdę mało kto się odważy odmówić. Można bezkarnie spać w ciągu dnia zasłaniając się ogromną potrzebą snu (jeśli nie ma się już dzieci - wtedy to jest niewykonalne). Jest pewnie jeszcze kilka miłych rzeczy związanych z ciążą, ale mimo tych miłych sytuacji - ja pasuję. Ciekawe czy Wy wspominacie ciążę, jako doświadczenie, które chciałybyście powtórzyć czy niekoniecznie i jak ten czas wspominacie?



14 komentarzy:

  1. ja bardzo milo wspominam ciaze... ale ciezko mi sobie wyobrazic byc w ciazy imie male dziecko. jak tu sie polozyc,jak odpoczac,wreszcie,jak podniesc starszaka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, w pierwszej ciąży jednak dużo lżej

      Usuń
  2. Jak widzę kobietę w ciąży, to również jej współczuję ;) Moja druga ciąża dała mi niezłego kopa :/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mimo wszystko chciałabym przeżyć to drugi raz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ciążę wspominam średnio - na początku wymioty, potem cukrzyca ciążowa, potem dowiedziałam się, że dziecko niepełnosprawne, pod koniec ciąży zaczęłam dużo chudnąć, chyba ze stresu. Wyobraź sobie, że w ostatnim miesiącu ciąży warzyłam tylko 0,5 kg więcej niż przed ciążą...

    Jednak jak sobie czasem siedzę i myślę, że już nigdy w życiu nie będę w ciąży i że tylko raz spotkało mnie to szczęście... To żałuję strasznie, bo w sumie to był piękny okres. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tyle przeciw ale zawsze wspomina się te miłe chwile :)

      Usuń
  5. Nie wiem czy będzie mi tego brakowało bo... ja nadal w dwupaku i to po raz pierwszy :) Ale przyznam, że te 8 m-cy co mamy za sobą jest wyjęte z życiorysu. Mdłości, coraz nowsze choroby, badania, wizyty w szpitalach no i niepewność w kwestii badań dziecka po porodzie które musi przejść. Nerwówka ciągła, a i czy matka nie sfiksuje i czy nie będzie nadopiekuńcza po tym wszystkim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia i żeby szybko minął ten czas oczekiwania na maluszka :)

      Usuń
  6. Ja miło wspominam ciążę:) Mimo iż miałam straszne wahania nastroju. Najgorzej wspominam pierwsze kilka miesięcy po urodzeniu Zosi miałam okropną depresję. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie że to była depresja... Na szczęście udało mi się z tego wyjść a moje Mrówy kocham nad życie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. depresja to nieciekawa sprawa, dobrze że ją pokonałaś :)

      Usuń
  7. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.