wtorek, 17 grudnia 2013

Dzień świstaka

Jako, że jestem mamą trójki maluchów, od prawie trzech lat nieustannie przebywam albo na urlopie chorobowym - ciążowym albo na macierzyńskim. Oznacza to, że praktycznie cały czas jestem z dziećmi - dwójka chodzi już do przedszkola, więc do południa mam od nich wolne, zostajemy z Sonią same.
Naturalne dla mnie było już po urodzeniu Borysa, że dziecko musi mieć pewne stałe pory snu, jedzenia, zabawy itp. I tak powoli moje dni, zamieniły się w dni świstaka. Praktycznie każdy z nich jest jednakowy i ustalony z góry, tak aby nie zaburzać rytmu dzieci. Oczywiście wychodzimy czasem w gości, lub ktoś do nas przychodzi i wtedy cały rytm (o zgrozo) jest zaburzony.
Może to się wydawać piekielnie nudne - każdy dzień taki sam, każdy dzień taki przewidywalny, ale to na prawdę szczęście, że udało nam się tak ustalić te stałe pory pewnych czynności i rytuały.
Przede wszystkim dzieci od pierwszych dni potrzebują tego schematu - sen - jedzenie - aktywność. Dla mnie ważne było, żeby nauczyć maluchy kiedy jest ich pora nocnego, nieprzerwanego snu. Od początku więc ustaliliśmy stałą porę codziennego kąpania, po nim jedzonko i spanie. We wszystkich trzech przypadkach dzieci nauczyły się, że po kąpaniu i kolacji idą do łóżeczka spać.
Praktycznie cały dzień mamy uporządkowany, choć powiem szczerze, że im starsze są dzieci tym mniej schematycznie to wszystko wygląda, ale teraz kiedy pewne nawyki weszły im w krew nie jest to już takie ważne.
To, że dzieciaki mają swoje stałe pory jedzenia, zabawy i snu działa tylko na ich korzyść a nam - rodzicom daje możliwość zaplanowania np. wieczornego wyjścia do znajomych (bo można założyć, że dzieciaki o 20:00 będą już spać pod opieką np. babci). Dla mnie osobiście jest to komfort psychiczny, że wieczorem, kiedy potworki śpią jest ten czas tylko dla mnie, czas kiedy mogę odpocząć i zrelaksować się chociażby przed tv :)
Ciekawa jestem czy Wy też macie swoje rytuały i stałe pory różnych czynności czy raczej jest to spontaniczne?



2 komentarze:

  1. Rytuały, rytuałami, stałe pory, stałymi porami, a Filip i tak robi swoje;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem córką wojskowego, więc Hubiś nie miał szans już na starcie :-). Higiena rytmu dnia to podstawa :-)! Zadowolenia dziecka i zdrowia psychicznego rodzica :-)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.