niedziela, 15 grudnia 2013

Niedzielnie świątecznie

Niedziela minęła nam pod znakiem wizyty u przyjaciół w Krakowie i na wieczornym ubieraniu choinki. W zasadzie dopiero zakończyliśmy prace i udało się ubrać drzewko, a przystrajanie domu i wprowadzanie atmosfery świątecznej zostawiam sobie na kolejne dni, bo szczerze mówiąc to już padam.
Po raz kolejny stwierdzam, że podróże zarówno te bliższe jak i dalsze z maluchami to hardkor :). Wiem jednak też, że z nich nie zrezygnujemy i nie zaszyjemy się w domu aż dzieci będą na tyle duże, że nie będą sprawiać kłopotu. Mimo, że ogarnięcie i spakowanie nas do samochodu trochę trwa to warto. Mimo, że często podczas jazdy z tylnych siedzeń dobiega nas jęczenie, marudzenie, a nawet dzikie wrzaski to warto. Warto, bo czas spędzony razem i z naszymi przyjaciółmi jest bezcenny i wiem , że kiedyś z uśmiechem na ustach będziemy wspominać te nasze wycieczki (i nerwy na nich stracone).
Ponieważ uwielbiam ubierać choinkę i mam z tym związane wspaniałe wspomnienia, chciałabym żeby moje dzieciaki też zapamiętały ten czas jako taki magiczny i zaczarowany. Dlatego pozwoliłam im zostać dłużej z nami i nie odsyłałam do łóżek, dopóki nie skończyliśmy ubierać drzewka. Borys do końca dzielnie pomagał, Kalinka bardziej zmęczona, sama odmaszerowała spać. Efekt końcowy, jak dla mnie - cudowny. Co rok mamy żywą choinkę, tym razem wybierał Borys z tatą i to największa jaką do tej pory mieliśmy - musieliśmy przyciąć czubek, bo się nie mieścił :). Teraz tylko pozostaje czekać na prezenty, życzenia i zapach świątecznego ciasta...



8 komentarzy:

  1. Widać, że dzieciaki miały fajną zabawę;)
    My ubieramy choinkę zawsze dzień, dwa przed Wigilią, a jak będzie w tym roku? Jeszcze nie wiem, mogę nie wytrzymać i ubrać wcześniej, jak M. mi przywiezie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas właśnie około tygodnia zawsze wcześniej. Ale wiem że jest taka tradycja, że powinno się ubierać w dzień wigilii

      Usuń
  2. Kurcze zazdroszczę ogromnej, żywej choinki u nas mała i sztuczna. Mąż panicznie boi się o zdrowie i życie syna w zetknięciu z bombkami, światełkami, kablami i igłami:) Od razu widać po zdjęciach jaka to frajda ubierać takie cudne drzewko, dzieciaki na pewno będą to wspominać do końca życia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście w tym roku największa jaką mieliśmy i rzeczywiście była frajda :) szkoda że mąż taki panikarz :D

      Usuń
  3. dzieciaki mają największa frajdę ;D
    też bym chciała żywą, no ale nie dla nas , Kuba jeszcze za mały.. pozdrawiamy
    www.kacikkuby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam za mały, u nas zawsze była żywa i dzieciaki nie ucierpiały na tym :)

      Usuń
  4. Cudowni pomocnicy :)
    My też mamy czasem hardcore podczas podróży z Laurą samochodem- a Ty masz trójeczkę dzieciaczków, więc mogę sobie tylko wyobrazić jak to jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś Ci starsi zawsze bardzo dobrze znosili jazdę, a Soniak jakiś odmieniec nam się trafił :) ale może będzie lepiej :)

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.