sobota, 14 grudnia 2013

Zwierzak w domu

Zawsze chcieliśmy z mężem, żeby razem z nami mieszkał jakiś zwierzak. To znaczy nie jakiś tylko konkretny - pies. No niestety, zawsze jakieś ale było i przez pewien okres musieliśmy się zadowolić substytutem psa, czyli rybkami. Kilka lat były, a potem zlikwidowałam akwarium a rybki oddałam. Przez jakiś czas w akwarium mieszkałam myszka, którą złapał mój mąż w akcie desperacji. Szybko zdechła, chyba się czymś zatruła...
No i nachodzi mnie co jakiś czas myśl, żeby tego psa... Ale równie szybko mi przechodzi bo argumenty przeciw są naprawdę mocne i zdecydowanie do mnie przemawiają.
 Po pierwsze z psem trzeba wychodzić na spacery - nie tylko latem i nie tylko w niedzielę, ale kilka razy i o każdej porze roku. Nie wspominając o tym, że najpierw tego psiaka, trzeba nauczyć załatwiać swoje potrzeby na zewnątrz. Dzieci za małe, żeby wyprowadzać. Mąż pracuje od bladego świtu do często późnego wieczoru. Niby mamy podwórko, ale wiadomo, że na dłuższą metę to za mało. No przychodzi myśl oczywista - kto musiałby na te spacery chodzić? Ja. Z trójką dzieci, bo przecież samych nie zostawię. Ewentualnie wypuścić na podwórko. Tak czy owak potem kupy trzeba by posprzątać. Znowu ja. Babram się w kupach dziecięcych od 4 lat i po prostu marzę o tym, żeby pobabrać się jeszcze w psich. No naprawdę.
Potem przychodzi jeszcze taka myśl, że przecież ja do pracy zamierzam wrócić. No i wtedy oprócz ogarnięcia siebie, domu i dzieci to jeszcze dojdzie wyprowadzanie psa... Nie wspominając o tym, że na samym wyprowadzaniu się problemy ze zwierzem nie kończą. Trzeba nakarmić (nie zapominać kupować karmy, bo o gotowaniu to nawet nie myślę), napoić,  nauczyć współżycia z dziećmi, wybiegać porządnie raz na czas, zaszczepić itp. itd..
No jest tych obowiązków trochę i w zasadzie, na trzeźwo myśląc, wszystkie spadłyby na mnie. O nie, na to się nie godzę. Na razie będzie nam musiał wystarczyć szczeniaczek uczniaczek - nie trzeba wyprowadzać, nie trzeba karmić a jeszcze piosenkę zaśpiewa :)



4 komentarze:

  1. My sie do psa albo innego zwierzaka przymierzamy jak Mala bedzie na tyle duza, ze go ogarnie. Do tego czasu jestesmy bezzwierzakowi:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak myślę, że jak dzieciaki będą na tyle duże, żeby się nim zająć to też pomyślimy :)

      Usuń
  2. Ja mam dwa koty i czasem nerwowo nie wytrzymuję. U rodziców też zawsze jakieś zwierzęta i mnóstwo obowiązków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a obowiązków i tak jest dużoooo

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.