środa, 29 stycznia 2014

Co wkurza młodą mamę

Dzisiaj słów kilka o tym co wkurza matkę. Notka pisana z subiektywnego punktu widzenia.
1. 9 miesiąc ciąży - o ile każdy inny miesiąc ciąży był dla mnie ok, tak w każdej (a było ich trzy) ten ostatni miesiąc był dla mnie niesamowicie uciążliwy. Brzuch wielki, opadnięty, buty ciężko założyć, paznokci u stóp nie da się obciąć, golenie w widomych miejscach na oślep - normalnie strach w oczach. W pierwszej ciąży to mogłam przynajmniej odpoczywać wedle rad wszystkich dookoła - wyśpij się, bo potem nie będzie tak kolorowo. Tak jakby dało się wyspać na zapas... W kolejnych ciążach oprócz ubierania sobie butów musiałam ubierać jeszcze maluchy...
2. Odziedziczone ubrania. Na to nie można narzekać - chyba każdy cieszy się, że dostaje dla malucha niezniszczone, ładne ubranka i sprzęty, za które nie trzeba niepotrzebnie wydawać pieniędzy. W moim przypadku było tych ubranek tyle, że nie musiałam praktycznie kompletnie nic kupować przez pierwszy rok dziecka. No i tu jest pies pogrzebany. No bo każda mama chce sama wybrać chociaż część garderoby swojego dziecka, wybierać, przebierać, decydować. A tu nam tą dziką radość ktoś zabiera - nie dałam się, i tak trochę kupiłam (ale nie tyle ile bym chciała)
3. Dobre rady. Mówię o takich, o które nie prosisz. Każda mama zna to z autopsji. Królowymi dobrych rad są nasze własne matki i teściowe. Przy czym nierzadko rady tych dwóch osób się wzajemnie wykluczają. Włóż czapeczkę bo go przewieje. Ściągnij czapeczkę, bo go przegrzejesz, to gorsze od przewiania... Komu wierzyć? Najlepiej swojej własnej matczynej intuicji.
4. Perfekcyjne młode mamy. Oj znamy takie, co to mają miesiąc po porodzie 2 kilo mniej niż przed, włosy, jakby u fryzjera były dwa dni po porodzie, dziecko ubrane w nowe markowe ciuchy (podczas gdy nasze w znoszonych po kuzynie) jedzie w nowoczesnym kosmicznym wózku, a w wieku 3 miesięcy przesypia całe noce (a nasze budzi się trzy razy na godzinne karmienia). Musi, no musi być gdzieś jakiś haczyk :)
4. Samochody zastawiające chodnik. Nie jestem święta - sama nieraz stawiam w centrum samochód na chodniku, ale zawsze sprawdzam, czy jest miejsce na przejazd wózkiem. Kiedyś przydarzyła mi się taka sytuacja, że kobitka akurat zaparkowała kiedy ja szłam chodnikiem - zostawiła wąskie przejście, więc zwróciłam jej uwagę. Usłyszałam, że ona tylko na chwilkę do sklepu i pobiegła... Ja chcąc nie chcąc musiałam zjechać na ulicę, żeby przejść dalej. Wkurza, oj wkurza...
5. Pytania typu: "siedzi już?", "gada już coś?", "kiedy on wreszcie zacznie raczkować?" - również przodowniczkami w tych pytaniach są nasze kochane mamusie. Oczywiście nie dociera do nich, że nie mamy na to wpływu i że każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie. Nie... my po raz setny musimy odpowiadać na pytanie, najczęściej zadawane na początku rozmowy - jak tam mój maluszek, ruszył się już?
6. Naciski typu: skończyłabyś już to karmienie piersią, to się robi niesmaczne (to nie mój przykład, bo sama karmiłam do około pół roku każde dziecko, ale z tego co wiem, to częsty tekst do matek karmiących nieco dłużej). Daj mu już tą marchewkę. Najwyższy czas ściągnąć tego pampersa. Taki duży i jeszcze ze smokiem? Tak jakby matka nie wiedziała, kiedy powinna dziecku wprowadzać jakiekolwiek zmiany. Jeśli tak by było, myślę że zapytałaby kompetentnej osoby, czyli innej zaufanej mamy :)
7. Aluzje dotyczące wybranego imienia. Kiedy oznajmiliśmy rodzinie, że będzie Borys miny praktycznie każdej osoby wyrażały delikatnie mówiąc sceptycyzm. Teściowa stwierdziła, że nie ma takiego świętego (przy czym sama imienia po świętej nie miała) - wujek Google jednak pokazał, że był Św. Borys - biskup, tyle że nie w Polsce. Inni mówili, że jak dla psa - odpowiadaliśmy, że mąż miał psa Agę - a wiele dziewczynek ma tak na imię. Kiedy byliśmy na pierwszym szczepieniu pani zapytała jak będziemy na niego wołać? Mąż odpowiedział przewrotnie - Jelcynek :D. Generalnie imię, które nam się podobało nie wzbudziło ogólnych zachwytów. Teraz za to nikt nie wyobraża sobie, żeby Borysek miał inaczej na imię.
Takich rzeczy, które doprowadzają nas - Młode mamy do szału jest wiele, ciekawa jestem co było i jest dla Was najbardziej wkurzające?
A na zdjęciach chwile białego szału po powrocie z przedszkola :)


22 komentarze:

  1. Hehe, właśnie piszę coś podobnego! Dodałabym jesazce: coooo? już nie karmisz piersią?! To działa w dwie strony;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja bym dodała, a dlaczego nie karmisz piersią? a moze mleka nie mam (w moim przypadku był tylko opłakane 2 tyg)? :) hehe a z wszytskim się zgadzam w 100%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a jak powiedz, że nie masz mleka, to usłyszysz, że przecież każda mama ma mleko, a w podtekście, że jakbyś chciała to być wykarmiła...

      Usuń
  3. O przepraszam! Mi sie Borysek od początku podobało, ja jestem fanką Boryska od ZAWSZE!:D

    Niech tylko Władzimira się dowie że ją tu obgadują... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Tobie i Twojej mamie jako nielicznym się podobało :)

      Usuń
  4. Jelcynek:)))) oplułam monitor dzięki za ubaw przed spaniem:)
    MP

    OdpowiedzUsuń
  5. Z imieniem najlepsze!! :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba ta notka. Pod wszystkimi punktami mogłabym się podpisać. :))))
    Ale odnośnie przesypiania nocy, moje dziecko autentycznie przesypiało, wtedy jeszcze było na moim mleku, więc teoria z długim trawieniem MM u nas odpada. Haczyk jest, oczywiście, prawie nic nie śpi w dzień. Jedynie 2x30 minut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o szczęściara :) moja (9 miesięcy) dalej się w nocy budzi na żarełko :)

      Usuń
  7. Świetne! Perfekcyjne młode mamy nie istnieją, a dążenie do perfekcji wcale nie przybliża nas do niej, dziecko lepiej będzie się rozwijać jeśli nie będziemy pokazywać mu jakie to nie jesteśmy idealne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, idealne mamy nie istnieją :)

      Usuń
  8. Oj tak, ja to długo karmiłam piersią - pierwszego 1 roki 7 m-cy, a drugiego 2 lata i 3 m-ce i wszyscy naokoło dogadywali - taka chuda, małe cycki ma i skąd ona bierze mleko, żeby tak długo wykarmić to dziecko!!! O! Było jeszcze coś co mnie wkurzało - za prosto nosisz to dziecko! Maluszka powinno nosic się pod skosem, tak aby mu kręgosłupa nie obciążać! To jak wygięta miałam chodzić? Nigdy tego nie pojęłam i chyba nie pojmę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego z krzywym noszeniem nie słyszałam :)

      Usuń
    2. A ja owszem, od teściów jak chłopcy mali byli. Jakoś jak ich córka urodziła synka, to jej tak nie pouczali. No ale ja tam i tak zawsze robiłam i dalej robię wszystko po swojemu:)

      Usuń
  9. A u nas króluje: "Co ty mówisz, że dokucza, przecież to takie słodkie dziecko" albo "Niemożliwe, że jesteś zmęczona/niewyspana, wcale tego po tobie nie widać". To znaczy, że mam się zaniedbać, żeby móc mówić o zmęczeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś przywitała gości w dresie i z kołtunem na głowie to by może uwierzyli :D

      Usuń
  10. mnie do dzisiaj irytuje powiedzenie, że my Mamy cytuję: "siedzimy w domu"... Bardzo podoba mi się punkt nr 4 z sugestią haczyka;) :):) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak siedzimy w domu i pachniemy a krasnoludki robią brudną robotę :)

      Usuń
  11. Z uwagi na to, że jestem szczupła i mam stosunkowe małe piersi CIĄGLE słyszałam - "nie wyobrażam sobie ciebie w ciąży, jesteś za CHUDA, jak ty bedziesz ten brzuch nosić" oraz "jak ty wykarmisz to dziecko z takim małym biustem - on się nie na je"!
    Miałam wtedy ochotę powiedzieć, że widać jakie zacofanie i brak wiedzy u nich panuje, skoro wydaje im się, że wielkość biustu decyduje o tym ile ma się mleka...ale milczałam, nie chciałam nikogo obrażać. Za to powtarzałam, że jestem dumna z tego, że jestem SZCZUPŁA i nie muszę męczyć się z dietami!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.