środa, 8 stycznia 2014

Komputer czy kredki?

Niby obojgu rodzicom powinno zależeć, żeby dzieci wyszły na ludzi, ale u mnie w domu to chyba tylko mi na tym zależy. Mój mąż, a potworów tatuś uparcie robi wszystko, żeby dzieciaki na ludzi nie wyrosły. No dosłownie nóż mi się w kieszeni otwiera, jak czasem słyszę i widzę co ten mój szanowny małżonek wyczynia.
Od jakiegoś czasu widzę, że boli go niezmiernie, że nasze dzieci nie garną się do komputera - tzn. garnąć się garną, ale zdecydowanie nie ogarniają. Bo i co mają ogarniać? Jak się myszką rusza? Jak się klika - no nie wiedzą - kliknąć klikną, ale żeby coś z tego wynikło to nieee. No i ten fakt niewiedzy i zacofania komputerowego smuci mojego męża. Ostatnio wymyślił, że kupi PSP (czy jak tam to się pisze playstation w każdym razie). A bo Borys będzie grał. Akurat - a Kalinka grzecznie będzie siedziała obok niego i patrzyła... Marzenie ściętej głowy - będą sobie te dżojstkiki czy co tam jest podobnego wyrywać, aż wyrwą kable, zaczną się drzeć a w konsekwencji ja się wydrę na nich i wszyscy będą nieszczęśliwi.
A drugi argument był taki, że my będziemy mogli czasem zagrać wieczorem sobie. O żaróweczka mi się zaświeciła - uwielbiałam swego czasu Need For Speed. A potem przyszło opamiętanie - wieczorem? Pograć? Wieczorem (jak już potwory usną) to ja ogarniam bałagan z grubsza, napełniam zmywarę, wieszam pranie, ćwiczę, biorę prysznic, jak nic więcej nie ma do zrobienia to siadam bloga ogarnąć i już za chwilę oczy mi się zamykają... I gdzie tu miejsce na Need For Speed? Temat na szczęście jakoś ucichł na razie...
Przedwczoraj wieczorem tatuś zainstalował na tablecie jakąś gierkę prostą dla Boryska. Chciał mnie namówić żebym mu włączyła po przedszkolu, żeby sobie spróbował, ale nie dałam się podejść. Za to on - ledwo wrócił do domu, jeszcze dobrze kapci nie zarzucił, a już urządzenie miał w ręce i synowi pokazuje co i jak. Nie powiem, nawet załapał dzieciak - ale co z tego - młodsza siostra do akcji szybko wkroczyła - zaczęli sobie to dziadostwo z rąk wyrywać, a Tatuś - bezradny :) W końcu zainterweniowałam w kluczowym momencie, zanim rozpruli sprzęt na drobne części i przekupiłam żelkami.
Szczerze, ja to zadowolona jestem, że oni z tym komputerem tak na bakier - wiem, że inne dzieci w ich wieku (tu raczej o Borysie mówię) już dają czadu na stronkach internetowych i grają w zaawansowane gry. A ja się cieszę, że on taki nieogarnięty i faktycznie tą myszką to nawet słabo się posługuje. Tak sobie myślę, że na kompie to on jeszcze zdąży się nasiedzieć i będziemy go zganiać jeszcze, a teraz to niech kredkami na kartce rysuje i puzzle układa na podłodze :) 



13 komentarzy:

  1. My mamy takie samo podejście do tabletów i innych wynalazków. Nie wyobrażam sobie niespełna 2 letniego Bartka z tabletem :D Z resztą on się nawet to tego typu rzeczy nie garnie, woli bawić się swoimi autkami, puzzlami itp. Poza tym nasze dziecko uwielbia, kiedy mu czytamy i wolimy, aby spędzał czas w domu właśnie w taki sposób niż siedząc przed laptopem czy innym ustrojstwem :)

    Zapraszam też na mój blog, gdzie poruszam kwestię oglądania TV przez dzieci.

    Pozdrawiam serdecznie!
    glamourmamablog.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  2. No i brawo mama! :) a co do wieczorów...Mam identycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio znasz 4 letnie dzieci, które w gry na kompie grają?? Gdzie takich szukać?
    Moim zdaniem podejscie masz bardzo dobre. Ciekawa jestem czy te ogarniajace komputer dzieci mają rozwinieta motoryke mała??? Zakład, że nie potrafia wycinać nozyczkami nie trzymają poprawnie kredki? Tego trzeba nauczyć czterolatka na komputery przyjdzie czas a na rozwój motoryki bedzie za późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam znam 4 latka, który świetnie sobie radził, teraz już ma 10 lat

      Usuń
  4. Moi synkowie w sumie zaczęli próbować grać na kompie jakoś tak mając 3-4 latka. Choć to granie w wieku 3 lat nie nazwałabym graniem, to już w wieku 4 lat niektóre gry szły im w miarę. Jednak synkowie mieli i mają ograniczony dostęp do kompa, bo w szczególności przy kompie siedzi mama lub tata. Od jakiegoś czasu im wprowadziliśmy zasadę, że grać mogą tylko w sobotę i niedzielę, głównie dlatego, że starszy do szkoły chodzi, a i mniejszy od września pójdzie. Jednak nie podoba mi się to, że dzieci tak chętnie pchają się do koputerów i gier - choć wolę jak mam to pod kontrolą i wiem w co grają:):) Na necie w sumie im nie pozwalam, jak już to mamy dziecięce gry dla dzieci na płytkach. Ale jak możesz, to opóźniaj u swoich dzieci ten moment oswajania z kompem! Bo potem dzieci nas - rodziców odepchną od kompów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Macie gry na płytkach????a co masz napisane na tych "płytkach" od jakiego wieku są to gry? Zamiast pozwalać im grać daj im kredki i papier poczytaj im książkę puść audiobooka cokolwiek litości to są małe dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że przeglądając płytkę z grą patrzę od jakiego wieku jest! I kupuję takie, na których jest 3+ :) Więc nie panikuj. Co do malowania, to moi codziennie malują, kolorować nie lubią, ale malują na wszystkim i wszystkim, nawet jabłkiem po ścianie:) Książki też czytamy, zreszta starszy synek już sam powoli zaczyna czytać:) I co najważniejsze, ja napisałam co u mnie się dzieje i nikogo nie zmuszam do tego, aby dawali dzieciom grać na kompie czy konsoli! A jak Tobie się to nie podoba, to już Twoja sprawa:) Miłego dnia! :)

      Usuń
  6. My sobie, bo Filip jeszcze za mały, zakupiliśmy na Gwiazdkę konsolę właśnie. No i zdarza się pograć, ale fakt, że ciężko znaleźć chwilkę. No i właśnie Need For Speed ja sobie zażyczyłam. A razem gramy w Diablo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie z tym czasem najgorzej, obstawiam że u nas by stała nie używana...

      Usuń
  7. Pola jeszcze maleńka i do komputera nie podchodzi, no chyba, że w klawiaturę postukać, bądź jakiś przycisk wykraść :)) jednak ja sama uzależniona jestem od komputera, i z grami też jestem zaprzyjaźniona :)) :P
    Pozdrawiamy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem uzależniona ale od neta nie od gier...

      Usuń
  8. Cali, mimo swoich dwóch lat też garnie do kompa. ;)
    Mimo, że jej nie pozwalamy. Jednak preferuję kredki i plastelinę. ;)


    Bądź co bądź z komputera też często korzystać musimy, bo mieszkamy za granicą i codziennie chociaż krótką, kilku minutową rozmowę z babciami musimy odbyć, bo by nam żyć nie dały - więc Cali do kompa nauczona. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak za granicą to kamerka musi być :) raczej chodzi o to żeby te gry kontrolować :)

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.