poniedziałek, 13 stycznia 2014

Soniakowa wada nerek

Do napisania dzisiejszej notki skłoniła mnie wizyta u pani dr - takie systematyczne wizytą są u nas regułą odkąd urodziła się Sonia. Są konieczne, ponieważ moja córeczka urodziła się z poważną wadą nerek - fachowa nazwa to obustronny megaureter, czyli moczowód obustronnie olbrzymi. Nie będę wdawać się w szczegóły, co to konkretnie oznacza, bo sama nie potrafię tego do końca wyjaśnić. Faktem jest, że jest to problem, którego nie można zlekceważyć ani zaniedbać, bo w przeciwnym wypadku może poważnie odbić się na zdrowi lub życiu Sonii.
Sonia urodziła się z wadą wrodzoną, która została wykryta w 36 tygodniu ciąży - dwa tygodnie później poród został wywołany (głównie z powodu właśnie tej wady, ale też z tytułu postępu rozwarcia). Nie sądziłam, że po porodzie spędzę tak długi czas na diagnozowaniu - przeciągało się to i przeciągało, były nerwy, jednak argumentom pani doktor, że to mały człowieczek i nie można go fizycznie obciążyć zbyt dużą ilością badań na raz były nie podważenia. Trafiliśmy zresztą na super panią doktor (urologa dziecięcego Grażynę Chmaj  - naprawdę polecam, jeżeli ktoś szuka dobrego urologa dla dziecka - pani doktor ma wiedzę, cierpliwość i uśmiech dla małych pacjentów).
Sonia została po miesiącu badań wypisana do domu z zapasem leków i perspektywą badania pod narkozą za dwa miesiące. Do badania nie doszło w związku z chorobami Małej - nasza lekarka rodzinna nie zgodziła się na narkozę przy kaszlu i katarze, a kiedy w końcu Sonia była zdrowa okazało się, że jej wada zmniejszyła się na tyle, że badanie to nie jest potrzebne. Nawet nie wiecie jak wielka była moja radość.
Za każdym razem, kiedy jadę do kontroli mam ciarki na plecach i ból brzucha. Dzisiaj było podobnie. Gdzieś tam tliła się nadzieja, że tak jak poprzednio usłyszymy, że jest lepiej, że wada się zmniejsza. Niestety dzisiaj takie słowa nie padły. Na szczęście jednak również się nie powiększyła, jest taka jak była 3 miesiące temu. Pani doktor powiedziała, że potrzeba czasu, a ja jej wierzę, więc trzymamy się dalej zaleceń, Mała pije leki i czekamy na kolejną wizytę w kwietniu - może wtedy usłyszymy dobre wieści :) Bardzo na to liczę.




5 komentarzy:

  1. Sonia im większa tym lepiej sobie będzie radzić z tym ustrojstwem!:) aż w końcu zniknie całkiem
    Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nam pani dr dzisiaj dała nadzieję, że zniknie ale na to trzeba czasu :)

      Usuń
  2. Strach o zdrowie dziecka jest okropny.Całe szczęście jest szansa,że wada się zmniejszy i na pewno tak będzie!:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Malutka sobie poradzi! jest coraz większa i silniejsza więc na pewno da radę!!! i ma taką kochającą i troskliwą mamę że w zasadzie to nie może być inaczej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale Cie rozumiem, ja tez wiele z Calineczką w szpitalach przeszłam, gdzie malutka Calineczka walczyła o życie, a ja nie moglam jej w żaden sposob pomoc.

    Najważniejsze, zebys Ty byla silna, bo to Ty dajesz dziecku energię i chęci do walki z chorobą. :*

    Trzymam kciuki za Sonię.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.