piątek, 3 stycznia 2014

Wpadka

Odkąd świadomie zdecydowałam, że będę miała dziecko - wiedziałam, że będę miała dwójkę w bliskim odstępie czasu- trzeciego nie zakładałam. Życie, jak widać zweryfikowało moje plany i na świecie pojawiła się również Sonia, ale uwierzcie mi, że kiedy dowiedziałam się, że jestem w trzeciej ciąży, byłam załamana. Dwójka dzieci - niecałe 3 lata i niecały rok, maluchy którym trzeba poświęcać każdą wolną chwilę, a do tego w perspektywie najbliższej powrót do pracy po ponad 1,5 rocznej przerwie. I wtedy - jak grom z jasnego nieba - dwie kreski na teście. Pomyślicie sobie - trzeba było myśleć i się zabezpieczyć. HAHAHA - otóż zabezpieczyłam się i byłam w tej garstce ludzi, których zabezpieczenie zawiodło.
Potem zdarzyło się tak, że dostałam bardzo dużo wsparcia od wszystkich bliskich i powoli zaczęłam się przyzwyczajać, że znowu będę mamą, że po raz trzeci będę to przeżywać - piękne i gorzkie chwile. Był strach, ale szukałam plusów i widziałam za kilka lat naszą dużą roześmianą rodzinę przy naszym dużym stole (na który uparłam się, żeby był taki duży wbrew mojemu mężowi).
Moja trzecia ciąża była całkiem znośna pod względem fizycznym, ale bardzo dużo w jej czasie się wydarzyło w moim życiu rodzinnym - na moich oczach gasło życie podczas gdy we mnie rosło inne - nowe. To niedorzeczne, ale czasem miałam wyrzuty sumienia, że ja daję życie, podczas gdy tak droga mi osoba traci swoje. Teraz wiem, że tak miało być i to nie był przypadek, że to był jakiś plan. Mówi się, że czas leczy rany ale dla mnie to nie czas, a moja Sonia chociaż w jakimś stopniu leczy ranę w moim sercu.
Kiedy pod koniec ciąży dowiedziałam się, że maleństwo ma wadę nerki znowu miałam wrażenie, że los mnie za coś chce ukarać... Po porodzie spędziłyśmy miesiąc w szpitalu - z daleka od domu i od moich dwóch potworków, za którymi niesamowicie tęskniłam... Kiedy w końcu nas wypuścili przywitali mnie z bukiecikami kwiatów i wielkim plakatem na drzwiach. W tym miejscu należałoby podziękować mojej siostrze i rodzicom za wielką - ogromną pomoc w opiece, w czasie mojego pobytu z Sonią w szpitalu. Poryczałam się jak bóbr, zresztą od czasu kiedy dowiedziłam się, że jestem w ciąży wylałam chyba więcej łez niż przez całe moje dotychczasowe życie...
Teraz, kiedy patrzę na moje słonko wiem, że to najwspanialsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć i wcale ale to wcale nie żałuję, że tak się potoczyło moje życie. Jestem mamą trzech najwspanialszych potworów na świecie i nie oddałabym tego uczucia za żadne skarby świata.




4 komentarze:

  1. Aż się popłakałam - znowu!!
    przestan pisac wzruszajace posty:)
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja należę do tego grona, które wpadło z zabezpieczeniem ;)
    Przepiękny post pełen emocji!
    Rozumiem cię doskonale!
    Ja też całą pierwszą połowę miałam przeryczaną że jak to, znów ciąża? I to podwójna?
    Drugą część ryczałam żeby tylko dotrwać do porodu, żeby utrzymać ciążę jak najdłużej.
    I Bogu dziękuję, że mi się to udało.

    Pozdrawiam Serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to napisałaś:) dzielna z Ciebie kobieta,mama:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.