czwartek, 23 stycznia 2014

Zaparcia nawykowe

To taki nieciekawy i niezbyt zajmujący temat, ale ponieważ mieliśmy kiedyś taki problem i sobie z nim poradziliśmy, to chciałabym krótko dzisiaj o tym napisać. Dlaczego? Bo wiem, że to nie rzadka sytuacja i sama szukałam różnych informacji w internecie i niestety nie znalazłam ich za wiele.
Problem z zaparciami dotyczył Borysa, który w wieku około 1,5 roku, może troszkę później zaczął mieć problemy ze zrobieniem kupki. Te problemy leżały najbardziej po stronie jego psychiki, o czym się później przekonałam. Wyglądało to naprawdę nieciekawie. W chwili, kiedy Borysek czuł, że chce mu się kupkę, biegł na nocnik, siadał i zaraz wstawał, biegał, kucał - robił wszystko, żeby to powstrzymać. Udawało mu się to na chwilę, bo za jakiś czas cały cyrk się powtarzał, a z każdy kolejny raz był dla niego coraz bardziej uciążliwym. W końcu udawało się dosłownie wycisnąć to co miał wycisnąć, przy mojej asyście, a często nawet z płaczem. Czasem próbowałam go przytrzymać nawet na tym nocniku na siłę, żeby nie biegał i nie wstrzymywał, ale kończyło się to tylko histerią i płaczem, więc nie miało to najmniejszego sensu. Po prostu czekałam i byłam koło niego kiedy udawało mu się z trudem wypróżnić. Czasem używałam czopków, ale nie chciałam tego robić za często, ponieważ czopki powodują rozleniwienie jelit i przy częstym używaniu mogą doprowadzić do sytuacji, że dziecko zupełnie nie będzie się mogło bez tego rozwiązania obejść. Były to więc sporadyczne przypadki.
Po wizycie u lekarza dowiedziałam się, że: jest to częsty problem, spowodowany prawdopodobnie tym, że kiedyś przy robieniu kupki syn odczuł ból - zapamiętał to i zaczął wstrzymywać, a to spowodowało błędne koło - więc znowu był narażony na ból... Zalecenia jakie dostaliśmy to bardzo dużo warzyw i owoców, ciemne pieczywo, dużo wody, mało cukrów - ta dieta nie bardzo nam wychodziła, ale starałam się jak mogłam. Myślę jednak, że najbardziej pomógł nam syrop Duphalec (jego odpowiednikiem jest też Lactulosum) - stosowany regularnie codziennie w przepisanej dawce. Pomału, pomalutku sytuacja zaczęła się normować a kupy przestały być dla nas problemem. Musiało jednak upłynąć sporo czasu, więc warto być dla dziecka cierpliwym i na niego się nie denerwować, bo wszystko siedzi w jego psychice, my jako rodzice musimy mu pomóc przez ten trudny czas przejść.
Dzisiaj temat kupy pojawia się u nas w innym kontekście - mianowicie - jak sprawić, żeby lądowała ona w kibelku a nie majteczkach Kalinki? Nigdy nie myślałam, że kupa będzie dla mnie tak ważnym tematem rozważań :D
Taki był wtedy mały...

4 komentarze:

  1. Każda mama pewnie przed porodem nie zdawała sobie sprawy jak temat kupek będzie dla niej istotny:) Dobrze, że problem rozwiązany z Kalinką też się prędzej czy później uda
    Ja mam natomiast jedna małą radę usuń mamo to zdjecie Twojego synka z bloga. To było nie było intymna sytuacja, ja nie chciałabym aby moja moja mam pokazywała publicznie moje zdjecia z posiedzeń na nocniku.Jak już musisz to niech to bedą "normalne" zdjęcia Może to i dziecko ale jakaś zasada poszanowania jego intymności powinna być. Zaraz idzie do szkoły po co ktos kiedyś miałby to zdjęcie użyć dla osmieszenia Twojego dziecka? Takie zdjęcia powinny pozostać wyłącznie w rodzinnych albumach.
    MP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, to Twoje zdanie. Ja uważam że nie ma nic ośmieszającego w dzieciaku siedzącym na nocniku.

      Usuń
  2. Wspaniały blog i ciekawy wpis <333 Będę wpadać częściej :)
    Obserwuję i liczę na rewanżyk:
    http://bluuush69.blogspot.com/2014/01/7-rozdzia.html

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.