piątek, 10 stycznia 2014

Zdrowa mama w zdrowym ciele - dieta

Jestem głęboko przekonana, że każdy ma gdzieś tam w głowie zapisany taki zdrowy kod, który w pewnym momencie życia gdzieś nam się załącza i zaczynamy zwracać uwagę na to co jemy, w jakich ilościach, jak żyjemy i jak to wszystko na nas wpływa. Na nas - czyli na nasze samopoczucie i na nasz styl życia. Myślę, że bardzo często taki moment w życiu kobiety przychodzi po urodzeniu dziecka - zdajemy sobie sprawę, że mama musi o siebie dbać, żeby mieć siłę i energię do opieki na potomkiem. Po ciąży nasze ciało nie jest takie jak tego oczekujemy i dążymy do tego, żeby ten stan rzeczy cofnąć. No i gdzieś tam wiemy też, że małemu człowiekowi musimy dawać przykład, bo to czego się od nas nauczy będzie dla niego wiedzą najważniejszą i podstawową przez wiele lat przyszłego życia.
To wszystko sprawia, że zmieniamy nawyki żywieniowe lub wręcz przechodzimy na diety, zaczynamy więcej się ruszać czy wręcz uprawiać jakiś sport i inwestujemy sporą część budżetu domowego w cudowne środki, które mają poprawić kondycję i wygląd naszego ciała. Nierzadko też rezygnujemy z nałogów, typu papierosy czy alkohol.
Jak w tym wszystkim odnaleźć równowagę i nie zwariować, gdy dodatkowo mamy na głowie małe dziecko, a co za tym idzie, mało czasu na przyrządzanie posiłków i dodatkowe zajęcie?
Napiszę co i jak sprawdza się u mnie, ale na pewno każda mama musi znaleźć swój własny sposób na zdrowy styl życia, a przynajmniej na zdrowszy :)

Jeżeli chodzi o jedzenie to jestem od jakiegoś czasu cały czas na jakiejś diecie. Stan ten przerywany był ciążami, kiedy to pozwalałam sobie na wszystko (żeby nie było, to mam świadomość, że w ciąży też trzeba prowadzić zdrowy tryb życia, pewnie jeszcze bardziej niż w normalnym stanie). No cóż, jako że mdłości mnie nie męczyły, a praktycznie jedyną dolegliwością ciążową w moim wypadku był wzmożony apetyt, to po porodzie dietę trzeba było uskuteczniać. Nie będę ukrywać - w każdej ciąży przybyło mnie sporo, ale na szczęście, szybko udawało mi się nadmiar zrzucić.
Na początku, po porodzie - najczęściej karmimy piersią, a to już samo w sobie wymusza na nas trzymanie się pewnych zasad żywienia - lekkie posiłki, raczej pieczone lub duszone, zero tłustej smażeniny i jak najmniej słodyczy. Jeżeli dodatkowo dochodzą kłopoty dziecka z brzuszkiem, kolki lub alergie to karmiąca mama ma niezły orzech do zgryzienia.
Kiedy już kończymy przygodę z karmieniem, bardzo często wyglądamy już jak przed ciążą a nawet szczuplej. Teraz jest czas, żeby uzupełnić wszystkie braki w organizmie jakie spowodowało karmienie.
Bardzo często po tym okresie przybywa nam kilogramów - mniej musimy uważać na to co jemy i spalamy też mniej kalorii (bądź co bądź karmienie działa jak niezły trening).
Szczerze mówiąc w okresie karmienia starałam się jeść wszystko, nawet słodkie w umiarkowanych ilościach. Unikałam tylko produktów wzdymających jak kapusta czy groch, i tych po których widziałam, że dzidziuś jest niespokojny. Po zakończeniu karmienia wprowadzałam dietkę, bo zazwyczaj pozostawało mi do zrzucenia te "ostatnie" 5 kg. Moja wieczna dieta to seria wzlotów i upadków i jestem takim typem, który jeśli wpadnie w rytm to się go trzyma, ale jeśli stracę na chwilę kontrolę i pozwolę sobie na niedozwolone żarełko, to nie potrafię szybko wrócić na dobre tory. Moje odchudzanie i dieta nie jest więc może wzorem do naśladowania, ale na szczęście dużo moich nawyków żywieniowych zmienia się na lepsze i nie zastanawiam się już np. czy sięgnąć po wodę czy po pepsi. Nie twierdzę, że nie piję nigdy słodkich soków i gazowanych napojów, ale zdarza się to rzadko, można powiedzieć sporadycznie :) Na chwilę obecną skończyły się poświąteczne zapasy słodyczy w domu, więc liczę na to, że spokojnie do lata uda mi się zrzucić moje ostatnie 5 kilogramów :).

To o czym pamiętam w mojej diecie to, żeby w każdym posiłku były warzywa w różnej formie - najlepiej surowe, ale także gotowane czy duszone :) Nie wariuję jednak, kiedy zdarzy mi się zjeść coś niekoniecznie niskokalorycznego, ale za to bardzo smacznego, nie gotuję każdego dnia super zdrowych posiłków składających się z warzyw gotowanych na parze i chudego mięsa. Często nie potrafię odmówić sobie tuczących smakołyków, ale są to głównie posiłki przygotowane przeze mnie w domu i ze sprawdzonych świeżych i dobrych produktów. Bardzo sporadycznie zdarza nam się zaliczyć Shake czy Big Maca i to głównie na wyjeździe.
O moich zmaganiach z tym moim pozostałym balastem będę pewnie jeszcze na blogu opowiadać, bo waga wagą, ale liczy się też sam wygląd ciała - ale to już temat na innego posta.
Ciekawe jak wygląda Wasz jadłospis? Dbacie o zdrową dietę czy może wolicie szybkie jedzenie na mieście?
Zdjęcia zaczerpnięte ze strony pinterest.com

3 komentarze:

  1. Mnie się jeszcze nie załączyło "zdrowe odżywianie".
    Może to przyjdzie z wiekiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam Cię do Liebster blog award. Zapraszam na http://malaimama.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.