środa, 26 lutego 2014

Co moim dzieciom sprawa frajdę?

Wydawać by się mogło, że dzieciom powinniśmy zapewnić masą zabawek, sprzętów, bajerów i gadżetów, żeby były naprawdę uszczęśliwione. To chyba bardzo błędne myślenie i w głębi duszy chyba każdy rodzić o tym wie. Ostatnio zastanawiałam się co moim dzieciom sprawia największą frajdę i okazało się, że wcale nie są to zabawki, a przynajmniej nie tylko.
Najważniejsze co sprawia moim dzieciom radość to czas, który im poświęcamy. Ja, ich tata, babcia, dziadek, ciocie i każda bliska im osoba, z którą lubią spędzać ten czas. Być razem z nimi i aktywnie uczestniczyć w najprostszych zabawach, do których nawet nie potrzeba żadnych akcesoriów. A czasem tylko być obok i nawet nie ma potrzeby uczestniczyć w ich zajęciach. Nie obejmuje to oczywiście sytuacji typu - ja prasuję a dzieciak bawi się obok na dywanie :)
Frajdą jest, kiedy w niedzielę rozkładamy łóżko i znosimy swoje poduchy, koce, kołderki a potem lenimy się tam przez pół dnia. I kiedy czasami wieczorem pozwalamy im posiedzieć dłużej i nie odsyłamy do łóżek. Frajdą jest, kiedy tata udaje dzikiego zwierza i próbuje złapać uciekające Potworki. Oj, wtedy to są dzikie piski, uwierzcie mi. Frajda jest, kiedy razem próbujemy swoich sił w kuchni - pieczemy muffinki, ciasto albo babeczki. Dzieci mają jakieś swoje fartuszki i zawsze obowiązkowo muszą być ubrane, sami wybierają sprzęty kuchenne i aktywnie pomagają w wypiekach :) Czasem nawet uda się tak, że to co zrobimy jest zjadalne :) Frajda to spacery na plac zabaw, ale nie ten najbliższy tylko trochę dalej. Są tam huśtawki i inne niż na naszym placu zjeżdżalnie. Potwory są szczęśliwe, kiedy mogą odkrywać coś nowego, oglądać coś czego jeszcze nie wiedzieli - np. gdy przyniosę ze strychu swoją szkatułkę z moimi starami zdjęciami albo pudło z pochowanymi dawno zabawkami, którymi się już nie bawili.
Jest jeszcze tak wiele rzeczy, które sprawiają radość moim dzieciom, a które wcale nie są materialne. Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że największa frajda jest właśnie z rzeczy czy raczej sytuacji niematerialnych, dla nas - dorosłych, naturalnych, a u maluchów wzbudzających taką prawdziwą szczerą radość, którą widać w uśmiechniętych oczach i słychać w głośnym śmiechu.





4 komentarze:

  1. Mojemu dziecku najbardziej sprawia frajdę czas spędzony z mamą i tatą. Wtedy nie potrzebuje żadnej zabawki.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci nieraz okazują się mądrzejsze od rodziców. Pod tym względem robią to kolejny raz, bo na świecie niewiele rzeczy jest cenniejszych niż czas właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A moi chłopcy zawsze lubili albo garnki albo sprzet elektroniczny, zabawkami sa zasypywani, a i tak wolą hulać na dworze za piłką lub przestawiać mi w szafkach... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiadomo, że zabawa i obcowanie z bliskimi sprawia dzieciom największa radość. U nas największą frajdę sprawiają proste rzeczy - zabawa balonem, lepienie z ciastoliny czy układanie puzzli. Tak więc wcale nie potrzeba wyrafinowanych zabawek aby dziecko było szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.