niedziela, 2 lutego 2014

Czas przemija, czas przemija... Bal przebierańców

Odkąd pojawiły się dzieci czas leci mi w tempie ekspresowym, ale ostatnio mam wrażenie, że jeszcze przyspieszył i tydzień za tygodniem migają mi jak spadająca gwiazdka. Cały czas mam zaplanowany, a i tak go brakuje. Czasem odpuszczam jakiś obowiązek, który potem i tak trzeba nadrobić, czasem wyskoczy coś niespodziewnego i burzy cały plan dnia. Tak bywa.  Zauważyłam jednak, że zaczynają na tym "cierpieć" dzieci. Specjalnie napisałam cierpieć w cudzysłowie, bo aż tak bardzo nie cierpią, ale mam wrażenie, że ich zbywam i nie poświęcam im tyle czasu i uwagi, ile bym chciała. Zawsze jest coś innego do zrobienia, jakieś porządki, jakieś gotowanie.
 Ostatnio często syn prosi mnie o zabawę a ja odpowiadam, że tak, że tylko dokończę coś (pranie, gotowanie, karmienie Soniaka, przebieranie Kalinki itp.itd.) a potem on zapomina, ja zapominam i wspólny czas nam ucieka... Chciałabym to zmienić, ale jednocześnie wiem, że tego czasu nie dość że jest mało, to jeszcze trzeba go podzielić na troje (przy czym ostatnio Soniak toleruje przeważnie mnie, więc dzielenie tego czasu siłą rzeczy nie jest sprawiedliwe).
Niby nie ma między nimi dużej różnicy wieku, ale na tym etapie jest jeszcze bardzo trudno zaangażować wszystkich do wspólnej zabawy - a to oznacza, że gdy ja chciałabym pograć w coś z Borysem (przeważnie z Sonią na kolanach), to Kalinka nam po prostu przeszkadza, próbując zwrócić swoją uwagę. A zasad gry jeszcze nie pojmuje... Trudno to wszystko pogodzić. Tym bardziej cieszył mnie zorganizowany przez nasze przedszkole bal przebierańców połączony z występami z okazji Dnia Babci i Dziadka.
Bal odbył się pod hasłem "Łączymy pokolenia" i naprawdę połączył :) Były przedszkolaki, byli rodzice i dziadkowie i wszyscy razem się bawili. Pochwalę się też, że naszej rodzince udało się zdobyć zaszczytne drugie miejsce w konkursie na najlepsze przebranie (byliśmy piratami) i choć nie do końca wyglądaliśmy wszyscy tak jak to zaplanowałam (Kalinka oczywiście się wyłamała i nie chciała założyć chustki ani kamizelki z czaszką) to nasze starania zostały docenione (to starania głównie babci i to ona czuła się chyba najbardziej dumna :)).
Kilka zdjęć z balu - niestety, cały czas w ruchu więc nie są najlepsze :)
Tak prezentowali się podczas występu z okazji Babci i Dziadka

A takie ujęcia udało się zrobić podczas balu.



Niestety, moje najstarsze dziecko było w ruchu cały czas i nie mam przyzwoitego zdjęcia, wszystkie ujęcia od tyłu, ale może uda  mi się jeszcze coś znaleźć z zasobach aparatu dziadzia :)

3 komentarze:

  1. obrastam w podobne dylematy. Dziecko i bliskość oraz uwaga, czy odgruzowanie wybranej części domu... choć zdaję sobie sprawę z tego, że dom to dom, a bałagan może poczekać, w przeciwieństwie do dziecka:) Gratuluję radości i powodów do dumy podczas balu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jest. U mnie już jest lepiej. ale było podobnie :) teraz dzieciaki potrafią pobawić się razem mimo 5 letniej różnicy wieku.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.