poniedziałek, 3 lutego 2014

Jak to jest z tym porodem

Kiedy jesteś w ciąży i zbliża się termin rozwiązania, z każdej strony jesteś zasypywana pytaniami o to, czy się boisz. Jeśli jesteś w pierwszej ciąży, faktycznie trochę się boisz, ale jest to bardziej strach przed nieznanym. Tak naprawdę ciężko sobie wyobrazić swój poród. Na dodatek, każda ciężarna ma nadzieję, że opowieści o 30 i więcej godzinnym porodzie zakończonym w końcu cesarką to opowieści lekko przesadzone i zdarzają się bardzo rzadko. I że pójdzie w miarę gładko. W końcu nie ja pierwsza i nie ostatnia, a uciec się tak czy siak nie da.
Przy kolejnych porodach jest nieco inaczej. Chociaż mówi się, że tak jak każda ciąża, tak każdy poród jest inny, to z grubsza wiemy o co kaman i z czym to się je. O ile to możliwe to psychicznie jesteśmy lepiej nastawione. Ale też lęk może być nieco większy, bo właśnie o tą wiedzę jesteśmy bogatsze. W dalszym ciągu jednak nie da się uciec.
Jest też różnica czy poród przebiega siłami natury, siłami natury ze znieczuleniem, siłami natury ale zakończony cesarskim cięciem lub zaplanowana cesarka. Urodzić musimy, ale jakieś tam możliwości wyboru mamy.
Oczywiście jeśli są wskazania do cesarki, to jestem zdania, że absolutnie nie ma co się upierać przy porodzie naturalnym. Jestem raczej przeciwna cesarkom na życzenie, ale też jestem w stanie zrozumieć kobiety, które się na takie rozwiązanie decydują, w konsekwencji traumatycznego przebytego porodu. Nie oceniam takiego wyboru i nie uważam, że kobieta która decyduje się na cesarkę bez wskazań medycznych jest gorszą matką czy też robi jakiś błąd. Ja jednak świadomie nie zdecydowałabym się na takim krok, bo to jednak operacja i to bądź co bądź poważna. A każda operacja to jakieś zagrożenie.
Druga sprawa to znieczulenie. Też sporny temat - niektóre babeczki, uważają, że nie ma opcji - znieczulenie musi być, choćby i 4 tysiaki trzeba zapłacić. A inne są zdania, że nie ma opcji, choćby nawet było za darmo. Według mnie znieczulenie powinno być w standardzie zawsze, kiedy kobieta go potrzebuje. W czasie kiedy u dentysty mamy znieczulenie na zawołanie, fakt że porody w wielu miejscach są  bez znieczulenia jest dla mnie porażką. W praktyce jest tak: znieczulenie jest i to bezpłatnie; znieczulenie jest ale z "nieobowiązkową" cegiełką na rzecz szpitala; znieczulenia nie ma i koniec. Nieważne czy rodząca potrzebuje znieczulenia czy nie, powinno ono jednak być dostępne.
Jest jeszcze poród naturalny, który kończy się na stole operacyjnym i uważam, że to najgorsze rozwiązanie. Bo nie dość, że kobieta przechodzi przez wszystkie bolesne fazy porodu, to w końcu i tak idzie pod nóż (przyczyny mogą być różne) a co za tym idzie, po porodzie też odczuwa skutki cesarskiego cięcia. Sama rodziłam za każdym razem naturalnie, więc nie mam porównania, ale z tego co wiem, po porodzie siłami natury znacznie szybciej kobieta dochodzi do sił niż po cesarce. Myślę, że są wyjątki, ale generalnie ta zasada się potwierdza.
Jeżeli poród ma przebiegać naturalnie musimy się przygotować na pewne nieprzyjemne czynności, w których będziemy uczestniczyć. A w zasadzie będziemy ich głównymi bohaterkami. Pierwsza to lewatywa - można w domu wykonać samemu, ale nie jest pewne czy i tak nie zostanie powtórzona. Niezbyt przyjemne, ale do przeżycia, szczególnie kiedy skurcze są już uciążliwe i naprawdę robi się nam wszystko jedno co i jak, byleby to dziecko już wyszło. Potem golenie - osobiście uważam, że lepiej to zrobić w domu i być już przygotowaną, niż narażać się na położną, która nie oszukujmy się, przeważnie zrobi to rutynowo i niezbyt delikatnie. Przy samym porodzie część z rodzących poddana jest zabiegowi zwanemu nacięciem. Oznacza to, że przez otwór wielkości cytryny ciężko jest przecisnąć arbuza i trzeba ten otworek powiększyć. Chwała Bogu, jeśli doświadczona położna zrobi to w chwili bólu partego (wtedy nic nie poczujesz), gorzej jeśli nie trafi na ten moment (rzadko, ale się zdarza). Ponieważ kobiety są coraz lepiej uświadomione, coraz częściej rodzą bez nacięcia, jednak nie zawsze jest to możliwe, szczególnie jeśli dziecko jest większych rozmiarów. Warto jednak w czasie ciąży ćwiczyć mięśnie Kegla i robić masaże krocza specjalnie do tego przeznaczonym olejkiem. Można też poprosić położną o ochronę krocza i uprzedzić, że się do tego przygotowałyśmy. Może akurat trafimy na osobę na odpowiednim miejscu i wszystko pójdzie gładko.
Jedno jest pewne - jakbyśmy się do porodu nie przygotowywały, to zawsze jest to jedna wielka niewiadoma - taka kinder niespodzianka tylko bez cukru. Za to na końcu mamy słodką niespodziankę - wtedy już naprawdę jest nam wszystko jedno, o każdym bólu zapominamy i liczy się tylko to mała pomarszczona, czerwona istotka, która leży na naszej piersi....

2 komentarze:

  1. Czytam wstęp i kurcze..No ja Filipa rodziłam ponad 30 godzin i urodzić nie mogłam. Koniec cesarka,ale dobrze to wspominam,teraz.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rodziłam naturalnie, bez znieczulenia i... oj ból był... ale na szczęście obyło się bez nacinania.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.