czwartek, 27 lutego 2014

Najbardziej denerwujące zachowania naszych dzieci

Dzisiaj będzie o tym, dlaczego nasze dzieci, które tak bardzo kochamy i życie byśmy za nie oddali, czasem doprowadzają nas do szewskiej pasji i jedynym rozwiązaniem, żeby się uspokoić jest wyjść do innego pomieszczenia albo lepiej całkiem z domu. Otóż w różnych etapach rozwoju i w różnym wieku te zachowania będą się diametralnie różnić między sobą. Zacznę więc od wieku noworodkowo - niemowlęcego.
- Nie śpi w dzień. A miało spać i jeść. No nie śpi. Za to w nocy śpi, ale oczywiście nie całą noc. Odespalibyśmy w dzień, ale nie da się.
- Nie lubi jeździć samochodem. A my chcieliśmy jechać na wycieczkę. Albo chociaż do sklepu. Nie da się. Nie lubi...
- Pluje jedzeniem. Tobie w twarz. I na dodatek śmieje się, jakby to był najlepszy dowcip na świecie. No cóż, za chwilę Ty też się śmiejesz, z twarzą całą w pomarańczowej papce.
- Przy zmianie pieluchy wierci się, przekręca, próbuje siadać. To co było w pieluszce, nagle znajduje się zupełnie gdzie indziej...
- Zaczyna przemieszczać się - czołgać, turlać, raczkować, stawać przy meblach i w końcu stawiać pierwsze kroki. To przyprawia Cię o ciągłe palpitacje serca - czy przypadkiem nie uderzy głową o coś - o podłogę, nogę od stołu, kant komody itp. itd.
Kiedy jest troszkę starsze zaczyna Cię denerwować jeszcze bardziej. Często z premedytacją.
- Nie chce jeść. Gotujesz pyszną zupkę, starasz się naprawdę żeby była nie tylko zdrowa ale też pyszna i co? Zaciśnięte usta. Nie wciśniesz za żadne skarby. Czasem może się udać przekupstwem.
- Na słodycze jest za to zawsze chętne - uwielbia chodzić z Tobą do sklepu, bo liczy, że coś wysępi. Choćby soczek.
- Ucieka przy próbach ubierania się. Gania na golasa po domu. Pal licho, jeśli to lato. W zimie rzucasz się za nim w pogoń, bo chłodno, zmarznie i przeziębienie gotowe. Jak już złapiesz to sama czynność ubierania też nie należy do najwygodniejszych - szczególnie jeśli Twój obiekt wije się jak złapany na wędkę węgorz. Oczywiście Tobie na złość. A kiedy uda mu się uwolnić śmieje się szyderczo.
-Kiedy nie widzisz wyciąga Twoją szminkę z torebki i maluje siebie i otoczenie. Szminka do śmieci, dziecko do zlewu a ściana do malowania.
- W sklepie na cały głos mówi, że chce mu się kupę. Co robić? Rzucać wszystko i lecieć do domu czy próbować zrobić szybko zakupy i liczyć że wytrzyma jeszcze dwie minutki?
- Robi na przekór - prosisz o jedno dostajesz coś zupełnie odwrotnego. Jeśli dziecko wyczai, że Ci na czymś zależy to jesteś na straconej pozycji... nie masz szans.
- Płacze i nie mówi - po co, w jakim celu, dlaczego. Nie dowiesz się. Jak się ewentualnie domyślisz i zapytasz, to łaskawie skinie głową. Należy przytulić, pocałować a najlepiej jedno i drugie.
Chcielibyście coś dodać od Siebie?


4 komentarze:

  1. wydaje mi się, że chyba napisałaś o moim Kubie :D hihihih..

    OdpowiedzUsuń
  2. Odnośnie jedzenia, już zdążyłem sobie wyklarować pogląd, że chęć dziecka do jedzenia, jest przeciwnie proporcjonalna do czasu włożonego w przygotowanie posiłku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołożyłabym jeszcze do tego wykłucanie się o wszystko co się da oraz pokazywanie fochów i patrzenie spode byka jak o coś prosisz, błagasz (nie lubie tego)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Szminka do śmieci, dziecko do zlewu a ściana do malowania. "-super tekst, usmialam sie jak nigdy:)))

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.