niedziela, 23 lutego 2014

Niedzielna wycieczka

Wstaliśmy dzisiaj wszyscy raniutko, bo o 6:30 - wszyscy, razem z Borysem, który lubi sobie pospać minimum do 8:00. Najpierw ułożyliśmy się na łóżku, oczywiście rodzice z nadzieją, że uda się jeszcze na chwilę przymknąć oko, ale szybko okazało się, że to złudne nadzieje. Po zbawiennej kawce szybko zdecydowaliśmy, że szkoda marnować tak wcześnie rozpoczęty dzień i że wybierzemy się na szybką wycieczkę. Jak na szybko, to wybór padł na Kraków. Zaliczyliśmy Rynek, Sukiennice i oczywiście karmienie gołębi. Obwarzanki - najlepsze krakowskie. Odwiedziliśmy też Smoka Wawelskiego, który nie wywarł jednak na moich dzieciach, takiego wrażenia jak okoliczne stragany z pamiątkami. A jakże - pamiątka musiała być, Borys chociaż wybrał smoka, ale Kalinka nie chciała nic poza różowym pluszowym konikiem. No cóż, dla niej słowo smok ma tylko jedno znaczenie (uspokajająco-usypiające). Soniak za to całą wycieczkę przespała w wózku :) Było słonecznie, było rodzinnie i na pewno nie było nudno - z trójką maluchów nie ma czegoś takiego jak nuda :D


4 komentarze:

  1. Najważniejsze, że dziecią się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też była piękna pogoda w niedzielę. Spacerek również zaliczony:) Zazdroszczę Wam Krakowa blisko ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.