wtorek, 18 lutego 2014

Tęsknota i obawa

Pamiętam, kiedy po urodzeniu Borysa byłam na urlopie macierzyńskim, narzekałam, że trwa on tak krótko i tak naprawdę ten minimum rok czasu matka powinna spędzić razem z dzieckiem w domu. Byłam i jestem nadal zdania, że polityka prorodzinna w naszym kraju jest do bani. Z jednej strony politycy dali nam możliwość spędzenia tego roku razem z dzieckiem, a z drugiej kobiety mają jeszcze większą niepewność powrotu na swoje stanowisko pracy. A ze znalezieniem nowej wszyscy wiedzą jak jest... No delikatnie mówiąc, nie jest kolorowo.
Ale abstrahując już do sytuacji na rynku pracy, a wracając do tematu - po urodzeniu Borysa byłam z nim w domu 7 miesięcy - chciałam być więcej. Miałam potrzebę, żeby patrzeć jak się rozwija i jak przechodzi kolejne etapy. Na szczęście miałam moją mamę - babcię, która została z Borysem, kiedy ja wróciłam do pracy. Niedługo później zaszłam w drugą ciążę i znowu miałam takie odczucia, że chciałabym być z nimi w domu trochę dłużej niż pół roku, które mi przysługiwało. Sprawa w tym wypadku rozwiązała się sama, bo zanim wróciłam do pracy, okazało się, że na świecie pojawi się Sonia.
Teraz jestem już na urlopie rodzicielskim.Minęło 9 miesięcy i czuję coraz większą potrzebę, żeby wrócić do pracy, iść do ludzi, podejmować nowe wyzwania i uczyć się nowych rzeczy. Chociaż wiem, że logistycznie będzie trudniej wszystko zorganizować, to nadal mam wsparcie w mamie, która może zająć się Sonią, a Kalinka i Borys świetnie sobie dają radę w przedszkolu. Jednocześnie zastanawia mnie jak poradzę sobie po takiej przerwie i pomimo, że nie czuję, że praca w domu jest gorsza, to jednak w ogólno - społecznym mniemaniu, taki urlop jest traktowany jako przerwa w pracy (choć według mnie jest to pełnoprawne stanowisko, które powinno nosić nazwę house - manager) i to pracodawcę może to odstraszyć. Na razie jestem na urlopie rodzicielskim, ale już za chwilę nadejdzie ten czas powrotu do pracy. Z jednej strony nie mogę się tego doczekać a z drugiej mnie to przeraża - tak jak każda poważna zmiana w naszym życiu.
Ciekawa jestem, jak to jest u Was? Czy szybko wróciłyście do pracy czy raczej wolicie spędzić jak najdłuższy okres z dzieckiem w domu?

5 komentarzy:

  1. Ja po pierwszym porodzie wykorzystałam urlop macierzyński + wypoczynkowy, który mi się należał i przeszłam na 2 letni urlop wychowawczy. W trakcie tego urlopu wychowawczego zaszłam w 2 ciąże, więc z urlopu zrobiło mi się zwolnienie lekarskie. Potem znów przeszłam an macierzyński urlop - szefowie wciąż na mnie czekali w pracy, ale ja coraz mniej chciałam wracać do tejże pracy! Więc po wykorzystaniu drugiego macierzyńskiego poszłam do moich pracodawców i dogadałam się z szefami, że nie mam co z dziećmi zrobić i nie wracam do pracy. Więc rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron. Nie żałuję tej decyzji. Siedzę w domku już ponad 7 lat i owszem, chciałabym iść do pracy, ale nigdy juz nie wróciłabym do tamtej pracy. Bo dojazdy 2 godziny w jedną stronę i w druga to samo + 13 godzin w pracy to ja dziękuję! Już tak sobie po cichu marzę, że jak młodszy we wrześniu do zerówki pójdzie, to może w przyszłym roku rozejrzę sie za pracą w okolicy mojego domku. W końcu trzeba wrócić do ludzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na taką pracę z długimi dojazdami też bym się nie zdecydowała

      Usuń
  2. Ja mam troszkę inną sytuację, bo prowadzę własną firmę. W ZUS-ie radzili, żebym zawiesiła działalność, ale nikt nie był w stanie wytłumaczyć mi, co mam zrobić z pracownikami, klientami i zamówieniami co czekają na realizację. Jak bym miała wtedy zaczynać od nowa, jak zawiodłam ludzi i poszła zła fama. Skończyło się na zatrudnieniu męża jako kogoś kto mnie zastępuje przez okres macierzyńskiego. Tyle się nerwów najadłam zanim to załatwiłam. Tak wygląda polityka prorodzinna w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. My jeszcze zanim ostatecznie zdecydowaliśmy się zostać rodzicami, podjęliśmy decyzję, że rezygnuję z pracy na rzecz zajmowania się i wychowywania dziecka. Nie żałuję tej decyzji, choć coraz częściej zaczynam odczuwać potrzebę powrotu do życia zawodowego. Jednak muszę z tym poczekać, aż Barti pójdzie do przedszkola. jeszcze rok...

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.