sobota, 15 marca 2014

Dzieci, dzieci jak ten czas leci...

A jednak zimno przyszło - do końca łudziłam się, że jednak to pomyłka meteorologiczna i ranek powita mnie promieniami słońca i wiosenną temperaturą. Jakże się myliłam... Przyszło nam spędzić dzisiejszy dzień w domu, bo wichura i deszcze i co prawda gdzieniegdzie to słoneczko próbowało się przebić przez gęste chmury, ale niestety nie dało rady. A ja już wyciągnęłam rowerki, hulajnogi i inne mobilne sprzęty podwórkowego użytku....
Mimo to dzień upłynął nam miło w domowych pieleszach, mój nowy kuchenny pomocnik KitchenAid (tak, tak, chwalę się :)) pomógł mi zrobić ciasto na pizzę a potem jeszcze popełniłam szarlotkę z najprostszego przepisu, który zawsze wychodzi i każdemu smakuje. Potworki zadowolone, z faktu, że mają mamę w domu i nawet czasem udaje im się przetłumaczyć, że mama nie może przez jakiś czas dźwigać:) Czasem się udaje. Jedno jest pewne, coraz więcej czasu można im (a przynajmniej tej starszej dwójce) już zorganizować tak, że wspólnie się bawią. Do czasu, aż zaczną się kłócić... A to też niestety zdarza się coraz częściej.
Za to najmłodszy potworek raczkuje, a co za tym idzie, zjada wszystko co tylko jest mniejsze niż ziarenko grochu i uda się złapać w dwa małe paluszki. Wcina wszystko co jest pakowane przez producenta w słoiczki i opisane jako danie dla niemowlaków, ale domowym rosołkiem gardzi. Kąpie się razem z rodzeństwem i oczywiście próbuje wprowadzać swoje rządy - oj ciężko z nimi będzie jak podrośnie, ciężko. Popijanie wody z wanny to raczej codzienność, nie wiem co ona w niej widzi, ale wygląda jakby spijała jakiś nektar... A jak dopadnie gąbkę w łapki, to z radości mało jej zębami nie rozszarpie. Takie to dobre, naprawdę.
Tytuł notki tutaj mi się nasunął taki właśnie jak jest, bo pisząc to zdałam sobie sprawę, że ten czas ucieka nam tak szybko i tak szybko te dzieciaki dorastają. Najpierw chcemy żeby szybko, szybko zaczęły siadać i chodzić i mówić i same się sobą zajmować a za chwilę będziemy za tymi czasami tęsknić i czekać na chwilę, kiedy dzieci zechcą nam poświęcić czas wśród innych atrakcyjniejszych zajęć. To taka refleksja spontaniczna, że czasem trzeba się zatrzymać i łapać chwilę. Cieszyć się tym co jest tu i teraz i nie myśleć o przyszłości. W końcu w życiu liczą się tylko chwile :)




4 komentarze:

  1. Ja właśnie weszłam w ten okres co czekam aż mnie zauważa i poświęca mi trochę czasu. Łapmy chwile z maluchami bo za nim się obrucimy dorosną :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, tylko czasem nam się o tym zapomina i zatracamy się w codzienności :)

      Usuń
  2. Słodkie potworki <3 Chwilę to zajęło, ale udało mi się nadrobić :) Bardzo fajnie piszesz!!! Zapraszam do siebie :)

    http://stormofhormones.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno odwiedzę, jak tylko znajdę chwilę czasu :) ostatnio z tym ciężko, ale muszę w końcu nadrobić zaległości :)

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.