poniedziałek, 31 marca 2014

Nowa energia

Jakoś tak przez ostatnie tygodnie nie miałam w sobie energii i witalności. Cały czas oczywiście robiłam swoje, ale wiele rzeczy, powiedzmy niekoniecznych do zrobienia - odpuszczałam. Głównie wiązało się to z moją osobą, na przykład olałam malowanie paznokci, a bardzo to lubię. Odpuściłam pielęgnację stóp, bo przecież i tak ich na razie nie widać - są w skarpetkach - naiwnie wmawiałam sobie, że sam balsam wystarczy. Zero maseczek, że o peelingach nie wspomnę. Po wizycie w szpitalu nie mogłam przez jakiś czas ćwiczyć. Starałam się zdrowo odżywiać, ale ostatnio coraz to częściej jakieś śmieci wpadały do menu. Brak czasu dla siebie to oczywista oczywistość dla każdej mamy. Wyzwaniem jest znaleźć ten czas, żeby coś dla siebie zrobić. Jeżeli na siłę tego nie zrobię, to na pewno nikt mi nie powie - Idź, zrób sobie teraz pedicure. No i w końcu nadszedł ten moment, że się ogarnęłam. Może to słońce a może to widok w lusterko w samochodzie, a w nim zmęczona twarz z kiepsko nałożonym podkładem (brak dobrego światła w łazience robi swoje). No i dałam radę zrobić sobie peeling (miód z solą - super działa) i maseczkę. A wieczorem poćwiczyłam i miałam nawet ambitny plan zrobić paznokcie, ale zostawiłam sobie to na jutro :) Mam nadzieję, że ta wiosenna wena mnie szybko nie opuści i zdążę :).
Macie czasem takie okresy braku energii i chęci do działania? Ja tak i bardzo tego nie lubię. Lubię za to te powroty do żywych.

Weekend był bardzo ciepły i dużo czasu spędziliśmy na zewnątrz - grillowaliśmy i wygrzewaliśmy się na słoneczku. Mieliśmy też gości, z czego szczególnie dzieciaki były zadowolone, świetnie się bawili razem z kuzynami.

2 komentarze:

  1. Oj mam często takie dni, najcześciej zimą wiosną wracam do życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaczęłam od fryzjera. Jestem średnio zadowolona, ale zawsze to jakieś odświeżenie. Mam nadzieję, że siłą rozpędu pójdę dalej...

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.