piątek, 28 marca 2014

Pierwsze dziecko, drugie dziecko, trzecie dziecko...

Kręci się to życie. Od poniedziałku do piątku, od soboty do niedzieli. I od nowa. I kręci się coraz szybciej. Kiedy nie miałam dzieci myślałam, że czas mi szybko leci, ale teraz to on po prostu nabrał pędu, no co najmniej jak Pendolino. Nie ogarniam czasem i wcale się sobie nie dziwię.
Jak to nasze społeczeństwo się zmieniło...Przecież moja mama też miała troje dzieci. Tak jak jej siostry i większość mam, które znam z tamtego okresu. Wtedy rodziny z jednym dzieckiem były tak popularne jak dziś te z trójką. Rodziny wielodzietne (i nie mówię tu o 3 a co najmniej piątce, szóstce dzieci) nie należały do rzadkości. Sama znam dwie, a nawet trzy rodziny, gdzie było 8 dzieciaków. Teraz zanim kobieta zdecyduje, że chce mieć pierwsze musi mieć mieszkanie lub dom i umowę o pracę. A że to nie takie hop - siup, to ta decyzja odkładana z miesiąca na miesiąc, z roku na rok... A jak w końcu zapadnie klamka, że to ten moment no to nie rzadko okazuje się, że zajść w ciążę to nie jest tak łatwo jak się wydawało...
Jedno dziecko to już jest sukces w dzisiejszych czasach. Czasem to wymaga takiego wysiłku i nakładu finansowego, że nie chce się myśleć o kolejnym. Nawet jak w głowie kołysze się myśl, że fajnie żeby dzieciak miał rodzeństwo, to z drugiej strony pojawi się zmarszczone czoło szefa, który dowiaduje się, że znowu musi wysłać swojego dobrego pracownika na dłuuugi urlop.O ile jeszcze mama ma pracę. Bo to nie takie oczywiste jednak...
Dwoje dzieci to już dużo. Trzecie się zdarza - owszem, ale rzadko ludzie decydują się na więcej niż dwójkę z premedytacją. Dwójka oznacza już podwójne wydatki, a co dopiero troje lub więcej. Pieluchy, mleko, ubranka, buty, lekarze, lekarstwa, kosmetyki - wyliczać można bez końca. A o podwyżkę już nie tak łatwo, pracodawca ma gotową odpowiedź - kryzys jest.
Na szczęście rząd funduje nam piękną politykę prorodzinną - nie dawno wprowadzono urlopy rodzicielskie... kasy co prawda mniej, ale mama (lub tatuś) ma możliwość spędzenia z dzieckiem czasu, aż do momentu kiedy skończy rok. Kiedyś mamy mogły tylko o tym pomarzyć. O ile się nie mylę, to po trzech miesiącach trzeba było ruszać do pracy. A i ciąża nie uprawniała tak jak teraz do odpoczynku - kobiety pracowały do ostatnich dni przed porodem. Nie twierdzę, że teraz tak nie jest, ale zdecydowanie w mniejszym stopniu - lekarze dziś sami proponują zwolnienie, czego dawniej się nie praktykowało.
Abstrahując od materialno bytowych aspektów rodzicielstwa faktem jest też, że bycie mamą więcej niż dwójki dzieci wymaga bycia super bohaterem. A kiedy jeszcze te dzieci są zbliżone wiekiem... No cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko...


8 komentarzy:

  1. Mnie zakładowy lekarz od razu wysyłał na l4 bowiem zlikwidowali ochronkę w zakładzie pracy, przy dwóch ciązach chodziłam ale poronilam i lekarz nie chciał ryzykować, widać było ze coś jest szkodliwe w otoczeniu. A z tym wszystkim nie ma tak źle jedno chodzi w ciuchach po drugim, zaczyna się dopiero problem jak szkoła się zaczyna bo tam już moda i marka króluje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie ma wyjścia i trzeba iść na l4. A z ciuchami to dobrze że są lumpki :D

      Usuń
  2. No niestety nikt nie powiedział że łatwo jest czy łatwo będzie. W czerwcu pierwszy skończy 4 lata na ten sam dzień mam wyznaczony termin 3 porodu. Póki co mały (19miesięcy) nosi ciuchy po bracie ale wiem że i to z czasem się skończy. Przed nami budowa domu.
    Tak jak napisałaś sami na 3 byśmy się nie zdecydowali, ale mąż ma znajomych co mają 4 dzieci i jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa. Najstarsza dziewczynka ma 6 lat.
    Ja na l4 siedzę bo ciąża zagrożona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to już bardzo niedługo trzeci dzidziuś się pojawi, życzę samych szczęśliwych chwil i dużo cierpliwości :)

      Usuń
  3. Ja marzę o trójce dzieci. Jak będzie, to się jeszcze okaże;) Na razie zaczynamy starania o drugie dziecko;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety czasy są "mniej pewne" i każdy chce utrzymać jakiś tam standard życia, dlatego wiele małżeństw nie decyduje się na powiększenie rodziny. Nie oszukujmy się jak by każdego z nas (lub państwo) było stać na utrzymanie większej rodziny to pewnie by się zdecydowali na posiadanie większej ilości dzieci. W przypadku kiedy warunki są niesprzyjające mało kto z wyboru decyduje się na taki krok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, sytuacja niestety nie sprzyja większym rodzinom...

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.