czwartek, 17 kwietnia 2014

Dzień, w którym odzyskałam sypialnię

W ferworze porządków przedświątecznych (które nota bene w tym roku jakieś chaotyczne) wzięłam się za sprzątanie sypialni i rzeczą oczywistą było przeniesienie łóżeczka Sonii do pokoju Kalinki. Do tej pory był to pokój Kalinki a teraz jest pokojem dziewczynek. Muszę powiedzieć, że z tym krokiem nosiłam się już od jakiegoś czasu, ale zawsze wynalazłam sobie jakieś ale. No i dzisiaj w końcu powiedziałam pas, łóżeczko sama, samiuteńka (choć z asystą) przetargałam do pokoju Kalinki i Sonii.
Pierwsze próby były bardzo udane - drzemka przed- i po-południowa odbyły się bez żadnych problemów. Miałam nadzieję, że tak będzie dalej... Niestety wieczorem Sonia postanowiła zademonstrować swoje niezadowolenie i sprzeciw. Chyba nadal chciałaby spać ze mną... Skoro się jednak powiedziało A... Pomalutku udało się i Maleństwo usnęło. Bałam się jednak, co będzie dalej. Przed nami przecież cała noc. Najbardziej obawiałam się, że Kalinka będzie budzić Sonię i odwrotnie.
Pierwsza noc nie była dokładnie taka, jak bym chciała. Mała budziła się dość często jak na nią. Kręciła się w łóżeczku i ewidentnie przeszkadzała jej lampka nocna, która z kolei uspokaja Kalinkę, kiedy się w nocy przebudzi. W końcu część nocy przespała w moich ramionach w moim łóżku a część w swoim łóżeczku.
Kolejny dzień i kolejne próby. Drzemki dzienne bez problemu i ku mojemu zdziwieniu wieczorem też okazało się że nowe miejsce nie jest już problemem. Sonia, tak ja zwykle do tej pory, usnęła spokojnie odłożona do swojego łóżeczka i przytulona do swojego kocyka. Kalinka również usnęła bez problemów. Spróbowałam nie włączać lampki, zostawiłam za to odsuniętą roletę, dzięki czemu nieco światła księżycowego wpada do pokoju i nie ma kompletnej ciemności. Na razie Kalina nie zgłasza potrzeby włączania lampki, a Sonii to wyraźnie przeszkadzało w wyciszeniu się.
Wieczorem mieliśmy wychodne i trochę się obawiałam, że Sonia będzie się budzić i będziemy musieli szybko wracać do domu, jednak obyło się bez żadnych pobudek. W nocy byłam u niej tylko raz i jeszcze jeden raz nad ranem. Pobudka o 6:20, czyli jak nią - standardowo :) Miejmy nadzieję, że nadal tak pozostanie.

8 komentarzy:

  1. Gratuluję!!! Ja już czyniłam próby przeniesienia syna do swojego pokoju, ale nadszedł katar i mój plan się posypał. Nie wiem kiedy odzyskam sypialnię, buuu....

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! oby dalej też poszło gładko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My równo tydzień temu wyeksmitowaliśmy Bartka do jego własnego pokoju i sypialni znowu jest nasza :) Obyło się bez problemów, synek jest z pokoju zadowolony i chętnie spędza w nim czas, oby u Was było podobnie :)

    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt i smacznego jajeczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że u nas też tak będzie :)

      Usuń
  4. Oby tak dalej, dzieci jak śpią razem w pokoju czują się bezpieczniej. Dasiek jak ma koszmar to wkrada się do pokoju chłopców, no łatwiej walczyć w gronie z potworami ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.