sobota, 26 kwietnia 2014

Jakie niebezpieczeństwa czyhają na małego Potwora

Dzisiaj będzie o tym, jak bardzo trzeba uważać na małe dziecko. Takie maleństwo - noworodek, niemowlak to mały pikuś - leży w łóżeczku, lub siedzi, nie przemieszcza się a co za tym idzie nie czyhają na niego straszne niebezpieczeństwa. Wiadomo, na takie maleństwo trzeba też bardzo uważać, ale możemy bardziej to kontrolować. Przy ruszającym się już Potworku jest to trudniejsze zadanie, tym bardziej gdy po domowej dżungli pełnej niebezpieczeństw buszują jeszcze dwa starsze potwory. To czego się boję i na co już się nacięłam (a właściwie nacięło się moje dziecko) to:
- szuflady. Ja nie wiem co w nich jest niesamowitego, ale Sonia je uwielbia - otwiera te w kuchni z naczyniami, te z ubraniami i każde inne na które przypadkiem się natknie. Ja wiem powinnam je zabezpieczyć, związać choćby sznurkiem. Jestem chyba nieodpowiedzialną matką, że jeszcze do tej pory tego nie zrobiłam, choć Sonia już zdążyła przyciąć sobie paluszki... myślę, że muszę się zmobilizować i jakoś je zabezpieczyć.
- małe przedmioty i papierki. Teoretycznie nie powinno ich być w zasięgu wzroku i małych łapek ale, no właśnie, jest to jedno ale, gdy mieszkańcami są oprócz nas jeszcze czterolatek i dwulatka. Staram się oczywiście zbierać te drobiazgi, papierki, zabawki z jajek niespodzianek, kółeczka od resoraków i buciki lalki Barbie, które są prawie niewidoczne gołym okiem, ale nie ukrywam, że nie nadążam i czasem wyciągam je wprost z buzi Sonii.
- picie wody z wanny. To jakaś obsesja i ciekawa jestem czy inne dzieci też tak mają. Pierwsze co robi Sonia po wsadzeniu do wanny, to zanurzenie buzi w wodzie. Nie raz się zachłysnęła, ale nie potrafię jej tego oduczyć, może macie jakiś sposób, nie mogę jej przecież cały czas trzymać bez ruchu (co zresztą jest niewykonalne)
- schody. To moja zmora, ale na szczęście mam na to sposób, który zamierzam w najbliższych dniach uskutecznić - bramka zabezpieczająca. Nasza stara, która do tej pory leży w częściach gdzieś za szafą, musi wrócić do łask, bo odkąd Sonia zaczęła się przemieszczać, raczkuje za dziećmi w kierunku schodów, a ja boję się, że kiedyś po prostu mogę jej nie zauważyć i będzie kiepsko. Więc - bramka zostanie w najbliższym czasie zamontowana :)
Starszy brat i starsza siostra również mogą być niezłym zagrożeniem. Szczególnie jeśli są niewiele starsi i nie mają wiele więcej oleju w głowie. Przez nieuwagę i w ferworze zabawy mogą zrobić krzywdę.
A na wasze dzieciaki jakie niebezpieczeństwa czają się dookoła?


8 komentarzy:

  1. Picie wody z wanny normalka, mój młody teraz przy bucie kładzie głowę na ziemi, jak w łazience powiedziałam nie zrobił to samo tylko do wanny pełnej wody, nic go to nienauczylo. Niebezpieczeństwo krzesła wcześniej jak i teraz je przesuwa i dostaje się wszędzie, kable nagminne znajduje nawet.te ukryte, żelki przykleja sobie do włosów, skąd je bierze nie mam pojęcia. I ja także jestem zagrożeniem dla niego zawsze tak się skrada stanie za mną, a ja odwróce się i już lecę na niego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boshe ile tych niebezpieczeństw czyha na te nasze dzieciaki :)

      Usuń
  2. Picie wody to i u nas standard :)
    Kiedy Bartuś był jeszcze raczkujący to nie mieliśmy z nim wielu problemów. Nie interesowały go ani kable, ani kontakty. Czasem miał pociąg do telefonów i laptopów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. laptop jak stoi w zasięgu łapek też idzie w ruch, kontakty i kable raczej jej nie interesują :)

      Usuń
  3. wszędobylskie dzieciaczki ;D u nas woda też była!!:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bramki na schodach to jak dla mnie nr1 jeśli chodzi o zabezpieczenia. Z piciem wody nie było przygód. Za to teraz moja 6 latka uwielbia włazić na parapet po dużym pluszowym misiu mając za sobą kant drzwi albo na biurko by sięgnąć coś z szafki podstawiając sobie kręcęce krzesło :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko z tym parapetem to rzeczywiście strach :/

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.