poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Mamy dzieci, nie możemy się bić!

Czyli co wypada a co nie, kiedy jesteś już rodzicem.
Tytuł posta to cytat z filmu "Jeszcze większe dzieci", jeśli widzieliście, to wiecie o co chodzi a jeśli nie to obejrzyjcie bo to fajna komedia.
A teraz do rzeczy. Na pewno pamiętacie te czasy, kiedy nie było dzieci, nie było obowiązków, była za to wolność, młodość i wybryki, które wspominamy z wypiekami na twarzy. Czasem wspominamy ze znajomymi te minione czasy z nostalgią opowiadając jedno przez drugie historie, które poważnemu statecznemu rodzicowi nie mają prawa się przydarzyć. Ale czy na pewno stateczny rodzic nie może się już dobrze bawić? Pójście na imprezę wchodzi w grę, ale tańczenia na stole do białego rana? Już niekoniecznie. Tatuaże? Tylko te przemyślane, najlepiej z datami urodzin dzieci. Albo imionami. Robione w profesjonalnym studio, a nie przez znajomego na imprezie, której kolejnego dnia nie będziemy dobrze kojarzyć. Przejażdżka dzisiaj kojarzy nam się z wyjazdem do Zoo tudzież Aquaparku lub krainy dinozaurów. Kiedyś ten termin miał zgoła inne znaczenie (np. wycieczka za granicę po zapasy alkoholu, bo tam był dużo tańszy). Wakacje wybieramy dzisiaj pod kątem dzieci - musi być plac zabaw, klimatyzacja i basen blisko kwatery, na dodatek tam gdzie pogoda na pewno nie zawiedzie. Kiedyś można było spędzić trzy dni w namiocie, który przeciekał (bo trzy dni z rzędu padało).
Nie wypada dzisiaj nam - rodzicom robić wielu rzeczy, ale tak z ręką na sercu, czasem i dziś zdarzają się incydenty, którymi się dzieciom nie pochwalimy, ale będziemy wspominać ze znajomymi. Pewnych rzeczy nie pasuje nam robić, ale co zrobić gdy czasem ogarnia nas ta nieprzeparta ochota, żeby chociaż przez chwilę cofnąć się do czasów, kiedy można było? Ja myślę i mam nadzieję, że takie wybryki czasem będą nam się zdarzać (oby nie za często), bo nie chciałabym zapomnieć jak to jest być spontanicznym, szalonym, niekoniecznie młodym ciałem, ale na pewno duchem :)
A na zdjęciach moje motywatory do bycia "porządnym" rodzicem.



4 komentarze:

  1. Ja nie szalałam tak, na dyskotece byłam dwa razy ale to nie moje klimaty, na wakacje zaczęłam jeździć z własną rodziną tak to starałam się pracować, nie chodziłam na imprezy dopiero po ślubie z mężem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja na dyskoteki się wychodziłam a teraz to już mi się nie chce :)

      Usuń
  2. Ja miałam mało czasu by się wyszaleć ale nie żałuję. Czasem chciało by się trochę " zabawić" pójść gdzieś tylko z narzeczonym. Nsrazie mało takich okazji ale jesteśmy jeszcze młodzi, córcia coraz większa więc za 10 lat odbijemy to sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że jeszcze zdążycie, ja też mam zamiar jeszcze "zaszaleć" jak dzieciaki podrosną :)

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.