niedziela, 13 kwietnia 2014

Niedzielny obiadek

Obiecywałam sobie kiedyś, że w niedzielę nie będę gotować... To było zanim pojawiły się dzieci. Teraz niedzielne gotowanie to niemal moja pasja,  mogę popuścić wodze wyobraźni. Ostatnio inspiruję się przepisami z lidla i muszę powiedzieć, że większość jest smaczna (większość czyli 4, które zdecydowałam się wykonać :D). Dzisiaj jednak doszłam do wniosku, że raczej powinnam, czy też powinniśmy tę niedzielę traktować luźniej i trzydaniowy obiad niekoniecznie jest musem. A już na pewno dzieciaki będą bardziej zadowolone, kiedy razem coś zrobimy czy gdzieś pójdziemy, niż z tego że mama spędziła pół dnia w kuchni. Więc od następnej niedzieli luzik - będzie obiad to będzie, a jak nie będzie to najwyżej zamówimy pizzę :) raz czasem też należy ją zjeść.
A na zdjęciu Borys z palmą, robioną na szybko przez moją mamę, bo mi się zapomniało kupić gotowe. Te robione były jednak naprawdę śliczne i niepowtarzalne.


10 komentarzy:

  1. Mam podobne podejście do gotowania co Ty. U mojej mamy zawsze w niedzielę musiał być na obiad rosół i jakieś lepsze mięso. U mnie podobnie, ale gdy nie mam ochoty gotować to po prostu albo wkręcam nas na obiad do rodziców lub teściów lub zdajemy się na szefa kuchni Ikea;)

    annability.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, grunt to nic na siłę :)

      Usuń
  2. Ja w niedzielę nigdy nie gotuję, ten czas spędzam na lenistwie z rodzinką, zazwyczja gdzieś jedziemy albo zamawiamy!:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna palemka... My jak nam się nie chce to tez pizze zamawiamy albo chińczyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja mam najlepiej, bo u nas w niedzielę obiad na ogół gotuje mój narzeczony :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uważam, że niedzielne obiady fajnie zjeść gdzieś na mieście ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.