wtorek, 1 kwietnia 2014

Ząbkowanie - ciężki czas

Ząbkowanie daje nam się we znaki. Kilka dni temu wyszła górna jedynka i już myślałam, że na jakiś czas mamy spokój ale gdzie tam. Wczorajsza noc była spokojna do północy, a potem się zaczęło - w łóżeczku źle, na rączkach źle, w każdej pozycji źle... środek przeciwbólowy nie zadziałał tak jak miałam nadzieję, a wręcz było jeszcze gorzej. W końcu Małej udało się usnąć około 3:00 nad ranem. Na szczęście jak już usnęła to spała do 7:30, starsze dzieci też zrozumiały powagę sytuacji i nawet troszkę dłużej pospały. Do przedszkola szykowaliśmy się w biegu, ale nic to. Najważniejsze, że organizm się troszkę zregenerował. Ciężko temu mojemu potworkowi zajrzeć do buzi, więc cały dzień miałam nadzieję, że może jednak ta druga jedynka też się przebiła. Skoro tak dała w kość maluszkowi... niestety, moje czcze życzenia. Spodziewam się kolejnej ciężkiej nocy.
Przypomniałam sobie, że Kalince, która równie ciężko znosiła ząbkowanie, podawałam lek homeopatyczny o nazwie Camilia i nawet działał (może nie aż tak jakbym chciała, ale była duża różnica). Niestety nie mogłam go dostać wczoraj w mojej aptece a dziś wyleciało mi to z głowy. Spróbuję zapytać o niego jutro w innych aptekach, może i na Sonię zadziała i ulży w cierpieniach. Choć cały czas mam nadzieję, że już nie będzie potrzeby, bo ząbek jutro się pojawi.
Niestety nie działają u nas żadne maści, którymi smaruje się dziąsła. Jest ich kilka rodzajów, ale wręcz powodują, jeszcze większe rozdrażnienie, a nie o to przecież chodzi.
Na pewno ulgę przynoszą różne dziwne przedmioty, które Sonia wkłada do buzi, przede wszystkim typowe gumowe gryzaki. Gdzieś czytałam, że można je schować do lodówki i podawać dziecku takie zimne, podobno przynosi to ulgę obolałym dziąsłom. Ale szczerze mówiąc nie próbowałam tego sposobu. Widzę za to, że Mała bardzo lubi "gryźć" marchewkę i jest wtedy wyraźnie zadowolona. Można też użyć własnych palców do masażu dziąseł, jeśli tylko dziecka to nie denerwuje.
Na szczęście ząbkowaniu nie towarzyszą inne dolegliwości a wiem, że inne mamy zmagają się dodatkowo z gorączką, katarem, biegunkami i często dzieciaczki odmawiają jedzenia. U nas na szczęście tego nie ma i mam nadzieję, że nie będzie.
Jak Wasze maluchy znosiły i znoszą ząbkowanie i jak sobie z tym radzicie? Macie może jakieś sprawdzone specyfiki, czy po prostu trzeba ten czas przetrwać?

2 komentarze:

  1. Na którymś z blogów czytałam o u herbatce która (chyba "spokojny sen") podobno pomagała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam Camile i byłam zadowolona potem jakoś zniknęła i musze się męczyć z zębami najmłodszego, starsi tak ciężko nie przechodzili. Są czopki vibukol jak dobrze pamiętam one działały na całą nocke :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.