poniedziałek, 5 maja 2014

Nie lubię poniedziałków

A właściwie tego dzisiejszego. Po tym wolnym (które dla mnie właściwie wolnym nie było, bo przecież do pracy póki co nie chadzam) jestem totalnie rozregulowana. Dom wygląda jak po przejściu huraganu, a ja nie wiedziałam właściwie za co się zabrać. Skończyło się na tym, że przynajmniej poprasowałam, resztę obowiązków zostawiłam sobie na jutro. Dzieciaki poszły do przedszkola, ale były tym faktem zdecydowanie zawiedzione. Przyzwyczaiły się do luźnych dni w domu i nie w smak im było wdrażanie się w przedszkolny rygor. Popołudnie spędziliśmy w domu, bo pogoda zdecydowanie przypominała tą wczorajszą (czyli zimno i wiatr). Też tak macie po dłuższym wolnym? Człowiekowi ciężko jest wbić się w codzienność, a przecież chcąc nie chcąc trzeba :). Mam nadzieję, że kolejne dni przyniosą lepszą pogodę, lepsze samopoczucie i lepszą organizację.
A na zdjęciu wspomnienie ciepłych dni i lodów:

5 komentarzy:

  1. U mnie do wczoraj też był bałagan, dzisiaj z nim walczę uporczywie. Jak mąż jest nie umiem z niczym się wyrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam tak samo, zresztą u mnie po każdym weekendzie mam sajgon jak po przejściu tornada :) ale dzisiaj szczególnie nie mogłam się ogarnąć...

      Usuń
  2. ojj u mnie też dziś ciężki dzień ;D nie lubię poniedziałków :P

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie chaos panuje między 8:00 a 21:00. Później wszystko na te kilka (nocnych) godzin wraca do normy, a rano od nowa Polska ludowa ;)

    annability.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba nikt nie lubi poniedziałków:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.