środa, 11 czerwca 2014

Co u nas nowego - pierwszy kroczek, pożegnanie ze smoczkiem i rodzinny czas

Chwilę nas nie było, a wszystko przez to, że zrobiło się ciepło i prawie cały czas spędzamy na zewnątrz. Na dodatek Sonia zrobiła się bardzo absorbująca i praktycznie nie odstępuje mnie na krok. Bawi się, kiedy jak jestem w zasięgu jej wzroku, a kiedy znikam to wyrusza na poszukiwania. Na dodatek jeszcze nie zaczęła chodzić i bardzo lubi siedzieć u mnie na rękach lub uczepiać się mojej nogi. Czekam więc niecierpliwie na etap kiedy zacznie chodzić, chociaż wiem, że wtedy dopiero się zacznie - będzie chciała wszędzie wejść i wszystko zobaczyć, a niebezpieczeństwa czyją się wszędzie. Jest to jednak kolejny etap w rozwoju małego człowieka i dzisiaj właśnie udało się Sonii zrobić swój pierwszy kroczek :)
Innym ważnym wydarzeniem w naszym życiu było pożegnanie na stałe przez Kalinkę swojego przyjaciela - smoczka. O moich obawach związanych z tym tematem pisałam TU. Chociaż odwlekałam ten moment ile się dało, w końcu się zmobilizowałam i postanowiłam zakończyć temat raz na zawsze. Pożegnanie ze smoczkiem odbyło się tak jak planowałam - w sklepie z zabawkami. Akurat zbiegło się to ze zgubieniem przez Kalinkę jej ulubionej lali (nie wiem jakim cudem zginęła skoro prawie się nie rozstawały, ale jednak jej nie ma) więc Mała wybrała sobie w zamian za pożegnanie ze smoczkiem nową przyjaciółkę i bez żadnych problemów oddała smoczek pani sprzedawczyni. Gorzej było wieczorem... Nie obyło się bez płaczu i próśb o oddanie, lalka została ostentacyjnie odrzucona... Rano zdarzył się jeszcze jeden wypadek, na dodatek z mojej winy. Wiedziałam, że gdzieś w domu zapodziały się dwa zapasowe smoczki, ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie. Pech chciał, że miałam je w kieszeni szlafroka, do której Kalina akurat włożyła rączkę. Nie wyobrażacie sobie uśmiechu na jej twarzy kiedy je zobaczyła. Poszłam jednak za ciosem i smoczki szybko zniknęły z pola widzenia. Niestety przez kolejne dwa wieczory było jeszcze wspominanie z płaczem o przyjacielu, ale potem było tylko lepiej.
Na naszym podwórku zagościły nowe sprzęty. Tak naprawdę mamy już mini plac zabaw, brakuje chyba tylko małej ścianki wspinaczkowej. Doszły więc nam dwie huśtawki, które są świetnym uzupełnieniem do domku ze zjeżdżalnią.
Nie ominął nas też piknik rodzinny zorganizowany z okazji Dnia Mamy i Taty przez przedszkole "Mistrzowie Zabawy", do którego chodzą moje dzieciaki (na razie dwójka, ale niebawem dołączy też Sonia). Był dmuchany zamek, zabawy na placu zabaw, przeprawy przez małpi gaj, dmuchanie baniek, zwierzaki z baloników i oczywiście wzruszające występy małych przedszkolaków. Fajny czas, szkoda tylko, że zostaliśmy pogryzieni przez wstrętne komarzyska...


6 komentarzy:

  1. tyle nowości, dzieci szybko dorastają, co ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez chcialam odstawić młodego od smoczka, ale za kilka dni ma się pojawić jego młodszy brat i sie zastanawiam czy nie będzie za dużo bodźców dla niego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chwilę nie było a tyle się w tym czasie wydarzyło :) Pożegnanie ze smoczkiem , ciężka sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nas też czeka odstawienie i aż mi się nie chce...sporo tych atrakcji mieliście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas na podwórku też mamy plac zabaw: zjeżdżalnia, trampolina, huśtawka, domek i piaskownica. ;) Co do smoczka, dobrze że wytrwałaś w postanowieniu i nie uległaś płaczom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam serdecznie, zapraszam do dodania swojego bloga do spisu blogow o ciazy i macierzynstwie :)
    Spis znajduje sie tutaj:
    http://spisblogowociazy.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.