poniedziałek, 16 czerwca 2014

Weekend nad morzem

Dzisiaj spóźniona relacja z naszego wyjazdu sprzed 1,5 tygodnia. Ale w końcu nadszedł jej czas na blogu.
Otóż dłuższe wakacje w tym roku stoją pod dużym znakiem zapytania z wielu powodów, a jeżeli już dojdą do skutku, to będzie to pewnie spontaniczny i niezaplanowany wyjazd w ciemno :) Udało się nam natomiast wyskoczyć nad polskie morze na 3 a właściwie 3 i pół dnia. Pogoda - cudowna, miejsce - świetne, piasek - złoty, morze - zimne. Jednym słowem bajka. No, może nie licząc tego zimnego morza, ale dzieciakom to tak jakby nie przeszkadzało :)
Spędziliśmy ten czas w małej, cichej i spokojnej wiosce o wdzięcznie brzmiącej nazwie Bobolin. Bez atrakcji w postaci wielkiej ilości kramów i kramików, wesołych miasteczek i knajpek. Co prawda brakowało lodów i gofrów, ale można je było znaleźć z niedalekim Darłówku. Za to plaża cicha i spokojna, nie zatłoczona (podobno nawet w sezonie jest gdzie ręcznik swobodnie rozłożyć). Czysta i piękna - jak na polskie morze przystało.
Nocowaliśmy tutaj i z czystym sumieniem mogę to miejsce gorąco polecić. Jest czysto, jest ładnie, funkcjonalnie i na miejscu jest wszystko czego potrzebujesz, a nawet więcej. Szczególnie polecam rodzinom z dzieciakami, bo maluchy faktycznie mają tam co robić - mały plac zabaw, huśtawki, piaskownica, trampolina i przede wszystkim zagrodzony teren, dzięki czemu dzieciaki są bezpieczne. Jedyny mankamentem była dla mnie droga nad morze - owszem urokliwa, ale ponad kilometr z trójką dzieci to jednak dla nas za dużo. Przebyliśmy tą drogę pieszo tylko w pierwszy dzień, na szczęście jest możliwość podjechania bliżej morza samochodem i z tego korzystaliśmy w kolejnych dniach. Nie mogę zapomnieć o pysznych śniadaniach jakie nam serwowano - miedzy innymi smażone specjalnie dla naszych dzieciaków racuszki z jabłkami, czy naleśniki z truskawkami.
Te kilka dni spędziliśmy w doborowym towarzystwie, wspomnę tylko, że dzieciaków siedmioro - możecie sobie wyobrazić co się działo. Ale daliśmy radę - może nie do końca wypocząć, ale oderwać się od codzienności i pooddychać świeżym morskim powietrzem.
Reszta na zdjęciach ( autorstwa mojego i Katarzyny Indyk :))






7 komentarzy:

  1. O Bobolinie pierwsze słyszę, ale lubię takie ciche i spokojne wioski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tak blisko Darłowka to na pewno tam wpadniemy na te łakocie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. morze jeszcze chyba zimne, ale my się wybieramy w sierpniu aby tylko pogoda dopisała

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja bym chciała nad morze, tak właśnie na 3-4 dni, no ale to może w przyszłym roku... Póki co cieszę się, że Wam udał się wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę wyjazdu. Ja niestety w tym roku wakacji mieć nie będę ;) Ale w przyszłym roku trzeba będzie sobie to odbić. Może nawet skusimy się na wyjazd nad Polskie może. w końcu dla rocznego maleństwa to już będzie atrakcja ;)
    Zdecydowanie miejsce trzeba zapisać do godnych zwiedzenia.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. just blogwalking.. Nice post and have a nice day :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.