czwartek, 24 lipca 2014

Mama wraca do pracy :)

Kiedyś w końcu przychodzi taki moment, kiedy mam wraca do pracy. Pewnie jedna mama zrobi to szybciutko a inna będzie odwlekać decyzję w nieskończoność, ale jednak większość z nich kiedyś wreszcie to zrobi. Dla mnie ten czas nadszedł właśnie teraz i na dodatek zaczął się bardzo ciężko, bo rozstaniem z rodziną na dwa długie tygodnie. Wiązało się to ze zmianą pracy - wychodząc z założenia, że chcę pogodzić pracę zawodową z byciem mamą zdecydowałam się na zmianę pracy (dotychczasowa była w godzinach popołudniowo -wieczornych a to życiu rodzinnemu zdecydowanie nie służy). Tak więc najpierw poszukiwanie pracy, a kiedy już się zdecydowałam to czekało mnie szkolenie bardzo daleko od domu. Na szczęście, dzięki pomocy rodzinki, udało nam się jakoś te dwa tygodnie przetrwać i mimo, że niektórym wydawało się, że dla mnie będzie to odpoczynek, to nie mogę tego tak nazwać. Być może odpoczynek od obowiązków domowych, ale wczasy to na pewni nie były, mimo że wróciłam opalona jak nigdy :). To jeden z plusów - drugim jest to, że poznałam kilka fajnych, wartościowych osób, z którymi mam nadzieję utrzymywać kontakt, mimo że mieszkają daleko ode mnie.
Dzieciaki po moim powrocie niesamowicie się ucieszyły - wszystkie - poza Sonią. Ona zareagowała płaczem. Ja oczywiście razem z nią, choć szczerze mówiąc spodziewałam się takiej reakcji. Jestem realistką - ona jest jeszcze maleństwem i nie widziała mnie dwa tygodnie - po prostu zapomniała. Na szczęście zajęło jej jakieś 15 minut, żeby sobie przypomniała i od tej chwili nie mogła się już ode mnie odkleić.
Doceniam ten czas rozłąki z rodziną i mam nadzieję, że on da na tylko plusy i dobrze wpłynie na nasze relacje.
Teraz zaczął się kolejny etap - mama wraca do pracy i musi się zorganizować, a już widzę, że będzie to trudne zadanie :).
A takie miałam widoki podczas mojego dwutygodniowego wyjazdu szkoleniowego - troszkę osładzały trudy rozstania...

wtorek, 1 lipca 2014

Dinozatorland

Niedawno odwiedziliśmy ciekawe miejsce i dzisiaj chciałabym Wam je pokazać. Chodzi o nasz krajowy Jurasik Park, czyli park dinozaurów w Zatorze.
Kiedyś, gdy Borysek był malutki, a Kalinka jeszcze nie była po naszej stronie brzucha, odwiedziliśmy podobny park w Bałtowie. Teraz, z powodów wielkiego zainteresowania Borysa dinozaurami (czy każdy chłopiec ma taki okres?) postanowiliśmy pojechać tam jeszcze raz, ale wybraliśmy inne miejsce i muszę powiedzieć, że było świetnie, nawet pomimo tego, że nie zdążyliśmy zaliczyć wszystkiego, bo złapał nas deszcz.
Dinozaury są naprawdę imponujące - ruszają się i wydają dźwięki. Borys wiele z nich rozpoznał i potrafił nazwać - dzięki temu, że praktycznie codziennie studiuje różne encyklopedie i książki o dinozaurach i każe sobie czytać informacje o nich. Oprócz dinusiów moje dzieciaki były zachwycone innymi atrakcjami - placem zabaw, karuzelami, watą cukrową i owadami w olbrzymich rozmiarach.
Myślę, że jeszcze kiedyś tam wrócimy, choćby po to, żeby zaliczyć pozostałe do zobaczenia atrakcje.