wtorek, 2 września 2014

Trzeci przedszkolaczek

I stało się - Sonia dołączyła do zacnego grona przedszkolaków. Mam takie szczęści
e, że wszystkie moje maluchy mogą uczęszczać do jednego miejsca, co prawda obecnie każde do innej grupy, ale jednak to duuużo ułatwia - nie tylko logistycznie.
Sonia od poniedziałku zostaje w grupie maluszków (dla przypomnienia ma już 17 miesięcy), ale na razie jest to swojego rodzaju adaptacja - kilka godzin dziennie (wczoraj i dziś około 1,5 godziny).
Ja nie należę do grona matek - wariatek (może dlatego, że przerabiam to po raz trzeci ;)), która bardzo stresuje się jak to będzie i czy będzie płakać i na pewni nie w moim stylu jest stać pod drzwiami i wysłuchiwać płaczu mojego dziecka... ale jednak jest lekki niepokój i w tyle głowy kołaczą się obrazy kwilącego Soniaczka.
Nauczona jednak doświadczeniem wiem, że nie dzieje się jej krzywda, a wręcz przeciwnie - mam poczucie, że tylko wyjdzie jej na dobre - zyska nie tylko na kontakcie z dzieciakami ale nauczy się też wiele rzeczy i stanie się bardziej samodzielna. Wiem, że tak będzie na przykładzie Borysa i Kalinki. Widzę jak dobrze wpływa na nich pobyt w przedszkolu i jestem szczęśliwa, że trafiłam na tak fajną placówkę, która nie tylko przechowuje dzieci w godzinach pracy rodziców, ale uczy i wychowuje (kolokwialnie mówiąc).